Prasa

Teatr dla początkujących – recenzja spektaklu „O królewiczu, co tkał dywany”

Z okazji nastania wiosny 2012, krakowski Teatr Parawan przedstawia młodym widzom stara-nową premierę. Wystawiony po raz pierwszy w kwietniu 2002 roku autorki spektakl Janusza Pokrywki, zatytułowany „O królewiczu, co tkał dywany”, dziesięć lat później jest równie aktualny, świeży i pełen uroku. Dużą w tym zasługa młodych, bardzo zaangażowanych aktorów.
Antoni Mleczko dobiera znakomitych współpracowników. W tym spektaklu zagrali najmłodsi Parawaniarze : Marta Topolska, Paulina Wołowczyk i Przemysław Kopiejka, a choreografię opracowała Urszula Tylek.
Przedstawienie wprowadza dzieci w zaczarowany świat teatru. W pierwszej części aktorzy opowiadają o lalkach, prezentują pacynkę, marionetkę, kukłę i jawajkę. Pokazują lalki nietypowe : z blachy albo z drzewa, demonstrują maski, kostiumy i rekwizyty. Podkreślają, że w teatrze najważniejszą rolę odgrywa wyobraźnia twórców. W tej części spektaklu młodzi widzowie uczestniczą czynnie, odpowiadając na pytania aktorów, a elementy edukacyjne przeplatają się z brawurowymi inscenizacjami znanych wierszy dla dzieci (Topolska i Wołowczyk w roli kokoszek-kumoszek – musicie to zobaczyć!).
Druga część spektaklu to adaptacja klasycznej baśni z gruzińskim rodowodem. Królewicz pragnie poślubić piękną dziewczynę, ale ona stawia warunek : najpierw adorator musi zdobyć konkretny zawód, dzięki któremu będzie mógł utrzymać rodzinę. Mądra to niewiasta, która rozumiała, że flirt z władzą, chociażby i dziedziczną, kiedyś może się skończyć, a wówczas można wyżywić rodzinę mając fach w ręku. Takich rozsądnych żon życzyłabym wszystkim politykom, szczególnie tym pozostającym już długo w bliskości parlamentu, a w oderwaniu od normalnego życia. Królewicz zgadza się i przez trzy dni inoce pobiera lekcje tkactwa, a następnie przedstawia narzeczonej dowód na to, iż posiadł konkretny fach, rozkładając pod jej stopami własnoręcznie utkany kobierzec. Upewniona, że w razie przewrotu pałacowego bądź rewolucji z głodu nie zginą, dziewczyna oddaje rękę królewiczowi. I zazwyczaj w tym momencie każda baśń się kończy, ale tym razem możemy dowiedzieć się, co było dalej, po „I żyli długo i szczęśliwie”! A dzieje się, oj dzieje!
Drobne zastrzeżenia budzi język spektaklu: w przedstawieniu dla dzieci zgrzytały mi sformułowania typu : środki inscenizacyjne” oraz „urzekająca prostota”. A jeśli już o urzekaniu mowa, to zachwycił mnie komentarz jednego z małych widzów, który na widok królewskiej korony wykrzyknął: „Tak naprawdę, to on ma garnek na głowie!”
Wyobraźnia wyobraźnią, ale król jest nagi. /Dorota Smoleń/

Źródło : portal www.czasdzieci.pl 28.03.2012

 

Dziś Miedzynarodowy Dzień Teatru. Jakie atrakcje przygotowały dla swoich widzów krakowskie teatry?

/…./ „Chodzi lalkarz światem/ Serce w nim rogate/ Chodzi z wiatrem z pluchą/ Z lalką za pazuchą/Hej, hej! Jak wędrowne ptactwo/ Hej, hej! Kukiełkarskie bractwo/ Ścisnę lalkę w pięści /Niechże mi się szczęści!”  Miedzynarodowy Dzien Teatru poprzedził Światowy Dzień Lalkarstwa, który przypada na 21 marca. Cytowany powyżej „Hymn Lalkarzy” można usłyszeć podczas specjalnie przygotowanego z tej okazji przedstawienia „O królewiczu, co tkał dywany”, który wyreżyserował Antoni Mleczko w teatrze Parawan. Jego premiera odbyła się w sobotę.
W spektaklu poznajemy oparte na gruzińskiej baśni losy Królewicza, który by zdobyć serce ukochanej, nauczył sie tajników tkackiego zawodu. Dzięki niemu uniknął śmierci, a królewską władzę sprawował szczęśliwie przez długie lata. Kolejny spektakl już w niedzielę o godz.12.
/GC/

Źródło : Gazeta Wyborcza, wtorek 27 marca 2012 NR 73. Gazeta Kraków

 

 

KRÓLEWICZ

Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza w niedzielę (godz.12) do sali teatralnej w Zajeździe Kościuszkowskim (ul.Białoprądnicka 3) na premierę spektaklu Janusza Pokrywki „O królewiczu, co tkał dywany”. Autorem reżyserii i muzyki jest Antoni Mleczko, za scenografie i lalki odpowiada Janusz Pokrywka, a choreografię przygotowała Urszula Tylek. Wystepują :Marta Topolska, Paulina Woiłowczyk i Przemysław Kopiejka.

Źródło : Gazeta Wyborcza, piątek 23 marca 2012 NR 70. Co Jest Grane
Parawan dla dzieci
28. premiera teatru
25 marca o godz.12 Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN” pokaże w Dworku Białoprądnickim (ul.Papiernicza 2) spektakl  „O królewiczu, co tkał dywany”.  To 28. premiera w historii teatru i zarazem spektakl edukacyjno-artystyczny, składający sie z dwóch części. W  pierwszej,
„edukacyjnej”, aktorzy zapoznają widzów z kulisami teatru lalek. Dzieci dowiedzą się, z czego i jak można zrobić lalkę, jakie rodzaje lalek wystepują w teatrze ( pacynka, jawajka, kukła prosta i zmechanizowana, marionetka, lalka nietypowa). Druga część spektaklu to bajkowa opowieść o Królewiczu, który chcąc zdobyć serce ukochanej, ubogiej dziewczyny uczy się tkackiego rzemiosła. (mst)

Źródło: POLSKA The Times – Gazeta Krakowska, czwartek 22.03.2012 Nr 69

 

Odsłaniamy kulisy teatru lalek

Niedziela, 25 marca godz.12. sala Zajazdu Kosciuszkowskiego
Bajka „O królewiczu, co tkał dywany” bedzie 28. premierą w 15-letniej historii krakowskiego Teatru Lalki i aktora PARAWAN. Zobaczymy ja w niedzielę w sali teatralnej Zajazdu Kosciuszkowskiego (ul. Białoprądnicka 3).
Spektakl Janusza Pokrywki – reżyseria, scenografa i lalki, z muzyką twórcy PARAWANU Antoniego Mleczki ma walor edukacyjno-artystyczny i składa się z dwóch wyraźnie oddzielonych od siebie części. W pierwszej „edukacyjnej” aktorzy występujący w roli nauczycieli zapoznaja widzów z kulisami teatru lalek. Dzieci dowiadują się, z czego i jak mozna zrobić lalkę, jakie rodzaje lalek wystepują w teatrze (pacynka, jawajka, kukła prosta, kukla zmechanizowana, marionetka, lalka nietypowa). Co to jest kostium, rekwizyt? Jaką rolę odgrywa w teatrze muzyka? Uświadamiają dzieci, że najwazniejszym przesłaniem teatru jest rozbudzenie u widza wyobraźni. Wśró lalkowych bohaterów „teatralnej lekcji” wystapią m.in. postaci dobrze znane z bajek Jana Brzechwy: Pan Maluskiewicz, Kokoszki Kumaoszki, Hipopotam i Żaba, Dwa Barany i Pchła, najsilniejsza ze wszystkich zwierząt. Zaprezentują się również lalki nietypowe: Czajnik Gaska, Wąż ze wstążki, Dzięcioł laska. Lalka ze słomy, Ludzik z gliny, Rycerz Rura, Król wieszak I. drugą część spektaklu to typowa, bajkowa opowieść oparta na gruzinskiej baśni o Krolewiczu, który chcąc zdobyć serce ukochanej, prostej dziewczyny uczy się tkackiego rzemiosła, aby móc utrzymać nie tylko królewski tron, ale i zapewnić rodzinie utrzymanie. Kolejny spektakl – 1 kwietnia, także w samo poludnie. /WAK/

Źródło : DZiennik Polski, Nr 69 Czwartek 22 marca 2012 – Magazyn Magnez

 

Z Szopką Na Ten Nowy Rok

Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza w najbliższą niedzielę o godz. 12.00 na przedstawienie „Z Szopką Na Ten Nowy Rok”. A w nim dużo tradycyjnej, ludowej muzyki, znanych kolęd oraz przyśpiewek wykonywanych przy akompaniamencie akordeonu. „Widowisko obrzędowe nawiązujące do tradycji cchodzenia po kolędzie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Tekst oparty na szopkowych widowiskach z okolic Lwowa, Przemyśla, Sanoka i Rzeszowa grywanych jeszcze z końcem XIX wieku. W części „szopkowej” występują lalkowe postacie Świętej Rodziny, króla Heroda, jego dworu, Czarownicy, Diabła i Śmierci, które przedstawiają historię narodzin Dzieciątka Jezus. Drugą część wypełniają intermedia grane przez aktorów w żywym planie. Kolędują: chłop Rusin, Babulinka, Żyd, Żydówka, Kolędnicy z gwiazdą, a przede wszystkim zabawny, nieco nieporadny Turoń, który staje sie główną szopkową postacią” – czytamy w zapowiedzi.
Spektakl w reżyserii Janusza Pokrywki, za muzykę odpowiedzialny jest Antoni Mleczko, wystepują : Urszula Tylek, Paulina Wołowczyk i Łukasz Wojtusik. Sala Teatralna Zajazdu Kosciuszkowskiego, ul. Białoprądnicka 3  /GC/

Źródło : Gazeta Wyborcza nr.4 5-6 stycznia 2012, magazyn Co Jest Grane

 

CZŁOWIEK Z PUDEŁKA  – rezenzja spektaklu „WARIACJE”

Krakowski Teatr Lalki i Aktora Parawan przyzwyczaił nas do inscenizacji klasycznych baśni. Dwudziesta siódma premiera w jego dorobku to rzecz całkowicie inna, zaskakujaca, świeża.

Reżyserem tej świeżynki jest Filip Budweil, znany telewidzom m.in. z serialu „Na Wspólnej”, a krakowskiej publiczności z Teatru Figur, gdzie wyreżyserował szereg spektakli, m.in. ogadany i chwalony przez wysłanników Qulturki  „Pan Piórko w ranionach miłosci”. Jako reżyser zadebiutował w 2003 r. w Parawanie, w 2011 r. wrócił tu z przedstawieniem „Wariacje”.

Ten niesamowity spektakl, który mimo prostoty scenografii przyciąga uwagę dużych i małych widzów.Dzieciom podoba sie ruch, proste gagi, zaskakujace sytuacje.
– Jak on, taki duży, zmieścił się w takim małym pudełku?! – wykrzyknął mój synek. Dorosłych i starsze dzieci czeka wyzwanie intelektualne. Czwórka aktorów (Marta Topolska – debiutantka Parawanu, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski, Piotr Wojdyło) z kartonowych pudełek wznosi budowle z róznych epok przy akompaniamencie doskonałej muzyki Antoniego Mleczki. Odgadywanie, co właśnie powstało na scenie to świetna zabawa i muszę przyznać, że nie wszystko było dla mnie oczywiste. Nie napiszę, co udało mi się odgadnąć, żeby nie psuć zabawy tym, którzy zapragną obejrzeć „Wariacje”. Godna  podziwu była precyzja  ruchów aktorów – kartonowe budowle powstawały szybko, sprawnie i trwały na scenie, dopóki nie zostały przebudowane na kolejne.

Spektakl szalenie zainspirował moich synków, ktorzy po nagrodzeniu aktorów gromkimi brawami, gdy sala zaczęła pustoszeć, zajęli się ustawianiem własnych konstrukcji  z porzuconych pudełek. Bawili sie świetnie, co poddaję pod rozwage osobom prowadzącym sale zabaw dla dzieci: zamiast inwestować w kosztowne zabawki, zabawa przednia, a rozwój wyobraźni – gwarantowany.

Doskonałym instruktażem tego typu działań jest właśnie spektakl  „Wariacje”.
Polecam gorąco. Dorota Smoleń.

Źródło :  www.qulturka. 2011-12-21

 

WIEŚCI Z TEATRÓW
Premiera w Parawanie

W niedzielę o godz. 12. Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza na premierę „Wariacji” Filipa Budweila. Budweil działał do tej pory w Teatrze Figur, znanym z niekonwencjonal nych animacji dla dzieci i dorosłych. „Wariacje” nie opowiadają żadnej fabuły, zbudowane są z luxno powiązanych ze sobą etiud animacyjnych. Z prawie dwustu pudeł na oczach widzów powstają budowle : Pogański Totem, Stonehenge, Wielki Mur Chiński, kosciół Mariacki, Krzywa Wieża w OPizie, londyński Big Ben, paryska wieża Eiffla, mur berliński i Miasto Przyszłosci. Spektakl grany jest w Zajeździe Kosciuszkowskim, ul. Białoprądnicka 3

Źródło: Gazeta Wyborcza, piątek 16 grudnia 2011, NR 292 CO JEST GRANE

 

„Wariacja” Parawanu
Niedziela 18 grudnia godz.12 Dworek Białopradnicki

Teatr Lalki i Aktora działający przy krakowskim Dworku Białoprądnickimzaprasza na premierę „Wariacji” Filipa Budweila. 4-0s0b0wa sztuka z muzyką Antoniego Mleczki to spektakl teatru formy, pokazujacy mozzliwości drzemiące w animacji przedmiotu, zabawie obrazem oraz plastyką ciała aktorów. Przedstawienie udowadnia, że świat na scenie jest kolorowy, a uproszczone formy stają się uniwersalną metaforą. Bardzo  ważnąrole inspirujacą wyobraźnię spełnia w spektaklu muzyka, nie tylko ilustrująca poszczególne sekwencje przedstawienia, ale ułatwiając umiejscowienie akcji. Przedstawienie nie opowiada konkretnej fabuły, zbudowane jest z luźno powiązanych ze sobą etiud animacyjnych, które moga odbioerać widzowie w każdym wieku. Z prawie dwustu pudeł- „lalek” na oczach widzów powstaja kolejno budowle : pogański Totem, egipska Piramida, Partenon, Colosseum, Mur Chiński, Katedra Mariacka, Krzywa Wieża w Pizie, londyński Big Ben, wieża Eiffla, Mur Berliński. „Wariacje”  to 27. premiera Teatru Parawan. /WAK/

 Źródło :  Dziennik Polski NR 291, czwartek 15 grudnia 2011 Magazyn Magnez

 

Bez przyjaźni Bremy nie ma – recenzja spektaklu „Czterej muzykanci z Bremy”

„Czterej muzykanci z Bremy” to dwudziesta piąta premiera w pełnej przygód, wzlotów i upadków czternastoletniej karierze krakowskiego Teatru Lalki i Aktora PARAWAN, inscenizacja baśni braci Grimm, opowiadającej o przyjaźni czterech zwierząt: osła, psa, kota i koguta.
Jakie miejsce zajmuje w życiu przyjaźń? Czy warto mieć przyjaciół? Co jest w życiu ważniejsze: przyjaźń czy pieniądze? Te pytania tracą aktualność, a wyśpiewana w czasie spektaklu odpowiedź jest jednoznaczna:
Przyjaźń jest ważniejsza teraz
Niż pieniądze i kariera.
Bo tu każdy swoja Bremę ma
Gdzie jesteś ty, gdzie jestem z tobą ja.

Dynamiczne, zagrane z werwą przez kwartet młodych aktorów (Joannę Bąk, Justynę Kryjak, Mariusza Dąbrowskiego i Przemysława Kopiejkę) przedstawienie wpisuje się w nurt rozrywki familijnej, która podoba sie dzieciom i rodzicom jednocześnie. Świetne, błyskotliwe teksty Lukasza Wojtusika zachwycają dowcipem, lekkością i mnóstwem odniesień do świata wielkiej literatury i swojskiej popkultury. Dorosły widz daje się wciągnąć do intertekstualnej zabawy i bawi sie doskonale wyłapując dziesiątki dowcipnych aluzji, motywów i półsłówek. Nawiązujące do Hamleta  „Iść lbo nie iść…” i wiedżmy z Makbeta, obok Harry Potter, dalej żartobliwa parafraza Mickiewicza: „Starości! Dodaj mi skrzydła!”.  Pojawia się aluzja do Edyty Górniak, „Gdzie strumyk płynie z wolna”, a zaraz obok kawałek hip-hopowy, parodiujący wszechobecną angielszczyznę „blejdi sztraach” czy nawiązanie do Jerzego Stuhra i jego „Śpiewać każdy może”. Dalej OFE, platynowa płyta, Dzwon Zygmunta,  „Jak oni spiewają”,  echa kinowych przebojów kina familijnego ostatnich lat… istny majstersztyk!
Uwagę przykuwa również doskonała muzyka, przygotowana przez Antoniego Mleczkę, twórcę i kierownika artystycznego teatru. Całości dopełniają wpadające w ucho piosenki z tekstami Zopfii Papużanki.
Zwierzęcy bohaterowie zostali wyposażeni w cechy, które czynią z nich postaci o wiele bardziej kolorowe niż w baśniowym oryginale. Osioł Gustaw opętany jest żądzą sławy, kot Zygmunt jst egzaltowanym filozofem, pies Warkot udaje groźnego, a kogut Pedro de la Biega (mistrzowska kreacja Mariusza Dąbrowskiego) ma ognisty temperament Południowca.

„Czterej muzykanci z Bremy” w reżyserii Łukasza Wojtusika to brawurowa inscenizacja, która spodoba się dużym i małym odbiorcom. Polecam!
Dorota Smoleń

Żródło: www/Qulturka.pl/recenzje 2011-04-06

 

BAŚŃ PRZY STOLE
wyznania szczerego entuzjasty teatru
PAWEŁ GŁOWACKI

Ani pół starego akordeonu. Nawet cienia gitary, śladu bębna. O fujarce bąź innych cymbałach też zapomnij. Na czym więc grają tak wybornie czterej muzykanci w wyreżyserowanym przez Łukasza Wojtusika  „Czterech muzykantów z Bremy”?  Lekko gruchocząc prawidła gramatyki,  lecz w zgodzie z istotą rzeczy trzeba odpowiedzieć : na scenie Zajazdu Kościuszkowskiego przy ul. Białoprądnickiej 3 grają. Nie upieram się przy tym słowie, zwłaszcza że gdy ludzie je czytają – Bóg jedyny wie, jakie cuda widzą. Bo ja wiem? Na przykład Stary Teatr. Albo nawet dwa Stare Teatry. Po co prowokować taki smutek? Aktorzy w  „Czterech muzykantach z Bremy” nie grają. W najlepszym tych słów znaczeniu – bawią się graniem.
Joanna Bąk, Justyna Kryjak, Mariusz Dąbrowski i Przemysław Kopiejka, okutani szarymi strojami. za stołem w prologu  zasiadają, na tle malowidła pastelowego, co każe mysleć o spokoju i ogromie świeżego powietrza. Po dłuższej pauzie ktoś z nich powiada ; „Był sobie raz osioł” – na co inny szary wydobywa z siebie odgłos oślego rzężenia. To wszystko. Tak, tyle wystarzy. Teatr jest domeną prostych skoków wyobraźni. Owszem, szary, który bedzie osłem, po chwili wytaszczy zza kulis lalkę oślopodobną, lecz i tu, jak w przypadku akordeonu, skrzypiec, bębna, fujarki i cymbałów – zapomnij. Zapomnij o wysokopiennej iluzji, idealnym podobieństwie, cudownej kalce rzeczywistości. Nie westchniesz: „Osioł! Jak żywy!  Krzykniesz : „Fantastycznie pozszywane strzępy!”
I tak ze wszystkim, Osioł Gustaw, którego właściciel przegnał za nieusuwalne lenistwo, do Bremy rusza, bo chce zostać wielkim artystą- sławnym muzykiem. Jak to w baśniach – po drodze spotyka nędzę, podobną swojej : psa, kota, koguta wreszcie. A każda z nich – fanastycznie pozszywane strzępy, głowy na kiju, szmer trocin w brzuchach. Podobnie z wiedźmami, co wędrujący po sławę kwartet na manowce chcą zwieść: ot, zwiewne szaty, maski o krzywych nosach, do tego wicher w głośnikach i światło groźne, czerwone rzecz jasna. Nie inaczej z czterema bandziorami, którzy dla zabicia czasu w karty grają. Płascy, wycięci ze sklejki, ze śrubami tam gdzie człowiek ma stawy – dyndają nogami. I każdy wymachuje jedną – prawą – żywą, aktorską ręką.
A cała reszta świata przedstawionego klecona jest na poczekaniu, z krzeseł bądź stołu. Czy to wystarcza dzieciom? Dwa kasztany, garść plasteliny, pięć zapałek – i już jest dinozaur. Wojtusikowi też wystarcza byle co. A chciałoby się zawołać : bieda popłaca – jednak lepiej powiedzieć to  szeptem. Bądź w myśli, bo inaczej jakiś księgowy miejski „orzeł” oczywiście, gotów wysnuć wniosek, że najsensowniej będzie nie dawać Teatrowi Lalki i Aktora Parawan ani grosza. Z drugiej strony – co prawda, to prawda. w  „Parawanie” – gdzie scena maleńka, płytka, bez przepastnych kulis, bez zapadni, bez laserowych świateł i maszynerii do obracania podłogą. gdzie nie ma szans na lalki ze złota ani kostiumy z kaszmiru, gdzie Piotr Fronczewski raczej nigdy nie zagra gościnnie w „Czerwonym Kapturku”, a Krystian Lupa nie stworzy metafizycznej wersji „Koziołka Matołka” –  artysci nie moga inaczej muszą żonglować czystymi znakami, muszą lepić metafory z rzeczy najbanalniejszych, muszą trykać wyobraźnię sztuczkami prostymi niczym nocą robienie przy pomocy latarki i palców zajaca na ścianie. Z reguły dobrze to w „Parawanie” wychodzi” . Wojtusikowi wyszło więcej nic dobrze.
Bawiąc sie baśnią braci Grimm, inkrustując ją piosenkami, lekko sparafrazowanymi cytatami z klasyków, od Mickiewicza po Szekspira, i z naszej codzienności – pozwolił aktorom pysznie bawić sie grą. I niczym Terry Gilliam w filmie  „Nieustraszeni bracia Grimm” – wziął wszystko w nawias, skwitował mrugnięciem oka. Tyle, że Gilliam zrobil to na kanwie barokowej, iście babilońskiej inwscenizacji, Wojtusik zaś – na kanwie byle czego. Rzecz jasna – osioł. pies, kot i kogut nigdy nie dojdą do żadnej Bremy. Wystarczy im, że idą, są razem. Tak  jak aktorom wystarcza, że mogą snuć smakowitą opowiastkę. Na końcu wracają do początku. Znów siadają przy stole. Ktoś mówi: „Był sobien raz osioł”. Ktos na to – ryczy.
Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki. Teatr Parawan. „Czterej muzykanci z bremy”. Reżyseria Lukasz Wojtusik. Scenografia Beata Pałach. Muzyka Antoni Mleczko. Teksty piosenek Zofia Papuzanka.

Żródło : Dziennik Polski nr.79, wtorek, 5 kwietnia 2011

 

W poszukiwaniu przyjaźni – o nowym spektaklu krakowskiego Teatru Lalki i Aktora PARAWAN

W kwietniu 2011, krakowski Teatr Lalki i Aktora PARAWAN, zaproponował swoim widzon nie lada widowisko. Najnowszy spektakl „ Czterej muzykanci z Bremy”
w reżyserii Łukasza Wojtusika na motywach baśni braci Grimm, udowodnił, że sztuka dla dzieci może być również w dużym stopniu atrakcyjna dla rodziców. Z przyjemnością dorosły widz doszuka się w nim odwołań do dramatów Szekspira czy Mickiewicza, nawiązań do współczesnej kultury i realiów codziennego zycia. Nie przeszkadza to jednak ani trochę w odbiorze przedstawienia przez dzieci. Jednak z powodu wartkiej akcji, przenośni i drobnych niedopowiedzeń  „Czterej muzykanci z Bremy”  polecani są faktycznie starszym pociechom, od 5-6 lat.
Najnowsze przedstawienie Teatru PARAWAN opowiada o historii czterech niechcianych zwierzętach domowych, porzuconych przez właścicieli z powodu ich starości. Osioł, pies, kot i kogut muszą od teraz sami zapewnić sobie byt, więc wyruszają w podróż do Bremy w poszukiwaniu sławy i bogactwa, jako samozwańczo-genialny kwartet muzyczny. Na szczęście napotykane po drodze przygody pozwalają im odnaleźć bezcenny najwazniejszy skarb, jakim sa oni sami, wzajemnie dla siebie.
Dzieci z przyjemnością utożsamiają się z barwnymi i wesołymi kukiełkami - mówią aktorzy Teatru PARAWAN – mówią głosami konkretnych postaci, przeżywają historię całym sobą. Wspaniale jest widzieć na żywo przed sobą reakcje dzieci, To emocje nieporównywalne z ogladaniem telewizji.
Bezposredni kontakt z aktorami, jaki daje możliwość spektakl Teatru Parawan, buduje nieocenioną wrażliwość u dziecka - mówi reżyser, Łukasz Wojtusik. Nasi aktorzy, dzięki temu, że są ludźmi z prawdziwą pasją, zarażają energią swoich widzów. To, co jest siłą naszego Teatru, to również podejście do dzieci – my nie traktujemy ich infantylnie, ale z pełną powagą, jak mądre, ciekawe świata osoby – one tego własnie oczekują. Przekazujemy im najwartościowsze treści w dostosowany do ich wieku sposób, a nie pusta rozrywkę.
Co tu dużo więcej pisać – zapraszamy na spektakl  „Czterej muzykanci z Bremy”   do Zajazdu Kościuszkowskiego w Krakowie.

Żródło : portal Czasdzieci.pl  04.04.2011

 

„Czterej muzykanci z Bremy” w Teatrze  Lalki i Aktora PARAWAN

Historia na motywach baśni braci Grimm w reżyserii Łukasza Wojtusika, którą od soboty 2 kwietnia będzie można zobaczyć w krakowskim Teatrze Lalki i Aktora PARAWAN to doskonała propozycja  na wiosenny weekend dla całej rodziny. Wartka akcja, dowcipne dialogi przeplatane wpadającymi w ucho piosenkami  i lalki, pluszowi bohaterowie scenicznego zamieszania, tworzą pełną humoru opowieść o przyjaźni, pomocy i o tym, że do celu raźniej i latwiej maszerować w grupie.
W spektaklu urzeka płynąca ze sceny świeżość i pasja – młodzi aktorzy bawią się razem z widownią, osioł Gustaw przechadza się między rzędami, kogut Pedro de la Biega zagaduje z latynowskim akcentem, a z pozoru groźny pies Warkot daje się nawet pociągnąć za ucho. Jak w każdej baśni, także tutaj nie mogło zabraknąć czarnych charakterów – są więc karczemni zbójcy chętni do rozegrania partyjki pokera i polne czarownice, których zwyczajnie strach sie bać! Jest więc wszystko, czego  dzieci mogą chcieć od bajki, a słowne gagi i zakotwiczone we współczesności komentarze padające ze sceny skutecznie rozbawiają też dorosłą część widowni.
Po spektaklu maluchy mogą przywitać się z bohaterami baśni, pogłaskać kota Zygmunta i zobaczyć z bliska błyszczące pióra koguta Pedro de la Biegi. Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN” pełny marionetek, pacynek, kukieł i jawajek istnieje od grudnia 1997 roku. Jest drugą, obok teatru GROTESKA lalkowa scena w Krakowie. działa w strukturze organizacyjnej Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, a ściślej w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3. Tam też zaprasza co dwa tygodnie w piątki o godz. 19.00 na scenę lalkową dla dorosłych inscenizując Mrożka (Serenadę), dla dzieci gra w 1, 2, 4 i 5   niedzielne  południe . „Parawan” jest jednym z nielicznych w Krakowie profesjonalnych teatrów aktora i lalki, stworzony  z myślą o najmłodszym widzu. Bawi i uczy dzieci w przedziale wiekowym od roku do stu lat, prezentuje klasykę światowej i polskiej literatury dziecięcej. „Parawan” kontynuuje ideę „teatru w walizce”. Każdą ze swoich bajek może zagrać na niewielkiej przestrzeni, na ktorej można rozłożyc scenę. Kompozytorem muzyki do wszystkich spektakli jest Antoni Mleczko, który również jest autorem scenariuszy, a przede wszystkim od samego początku pełni funkcję kierownika artystycznego Teatru.

Żródło: http/parenting.pl/portal/teksty  2011-04-01

 

Muzycy z Bremy

W sobotę o godz. 17.00 w Teatrze Lalki i Aktora „Parawan” (Zajazd Kościuszkowski ul. Białoprądnicka 3) odbędzie się premiera spektaklu „Czterej muzykanci z Bremy” na motywach baśni braci Grimm.
„Po raz pierwszy w Parawanie spotkają się na scenie osioł, pies, kot i kogut by dać widzom popis swoich nieprzeciętnyh umiejetności. Osioł Gustaw, wyrzucony przez gospodarza, postanawia Śpiewem zarobić na życie. Na swojej drodze spotyka psa Warkota i kota Zygmunta. Do trupy niewspodziewanie dołącza także kogut Pedro de la Biega. Razem wyruszają w podróż swojego życia, a po drodze oprócz napotkanych wiedź i zbójców odnajdują coś znacznie pięknego i ważniejszego. Przyjaźń” –  czytamy   w zapowiedzi. JOTA
Adaptacja i reżyseria:Łukasz Wojtusik, scenografia i lalki : Beata Pałach, muzyka: Antoni Mleczko, teksty piosenek: Zofia Papużanka. Wystepują: Joanna Bąk, Justyna Kryjak, Mariusz Dąbrowski, Przemysław Kopiejka

Żródło : Gazeta Wyborcza nr.75,  piątek 1 kwietnia 2011   Co JEST GRANE

 

Cztery lalki jeden głos

Niedziela, 3 kwietrnia godz. 12.00 Dworek Białopradnicki

Łukasz Wojtusik jest na codzien uznanym krakowskim dziennikarzem radiowym. Co jakiś czas rzuca jednak medialne przebranie, by czarować widzów – nie tylko swoim głosem – w Teatrz Lalki i Aktora „Parawan”. Tym razem Wojtusik zamienił się w reżysera spektaklu „Czterej muzykanci z Bremy”  opartego na motywach basni braci Grimm. Na scenie spotkają sie osioł, pies, kot i kogut by dać widzom popis swoich nieprzeciętnych umiejetności. Osioł Gustaw, wyrzucony przez gospodarza, postanawia spiewem zarobic na życie. Na swojej drodze spotyka psa Warkota i Zygmunta kota. Do trupy niespodziewanie dołącza także kogut Pedro de la Biega. RAzem wyruszają w podróz swoego zycia, a po drodze oprócz napotkanych wiedźm i zbójców odnajdują cos znacznie pieknego i ważniejszego. Przyjaźń. Scenografia i lalki: Beata Pałach, muzyka: Antoni Mleczko, teksty piosenek: Zofia Papużanka,, wystepują : Joanna Bak, Justyna Kryjak, Mariusz Dabrowski, Przemysław Kopiejka. (RS)

Żródło : DZiennik Polski nr.75, czwartek, 3 kwietnia 2011

 

W Parawanie

Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN” zaprasza na spektakl „Czterej muzykanci z Bremy” wgbraci Grimm 2 i 3  kwietnia  w sali teatralnej Zajazdu Kościuszkowskiego  ul. Białoprądnicka 3.

Żródło: Gazeta Krakowska Nr.75,  czwartek, 31 marca 2011

 

Imprezy w Dworku
Śpiewogra dla dzieci

Teatr „Parawan” zaprasza 6 marca (godz.12) na spiewogrę dla dzieci pt.”Spowiedź diabłów”. Do starej kuźni, siedziby polskich diabłów, przyjeżdża na kontrolę wysłannik klóla piekieł Lucypera inspektor Boruta. Na diabły pada blady strach. Spektakl odbędzie się w Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki.

Żródło: Gazeta Krakowska Nr.51, 3 marca 2011

 

Nowy Rok z szopką

Reżyserią spektaklu „Z szopką na ten Nowy Rok!”  Teatru Lalki i Aktora „Parawan” zajał się Janusz Pokrywka, który odpowiada również za scenografię. Widowisko nawiązuje do tradycji chodzenia po kolędzie w okresie świąt Bożego Narodzenia.
Spektakl dzieli się na dwie częśći. W pierwszej – „szopkowej” – wystepują postaci Świętej Rodziny, króla Heroda. jego dworu, Czarownicy, Diabła i Śmierci, które przedstawiają historię narodzin Dzieciątka Jezus. W drugiej pojawiają się już aktorzy.
Wspólnie kolędować będą: chłop Rusin, Babulinka, Zyd, Żydówka. Kolędnicy z gwiazdą i przede wszystkim zabawny, nieco nieporadny Turoń, który staje się główną , szopkową postacią. O oprawę muzyczną zadbał Antoni Mleczko. Nie zabraknie tradycyjnej, ludowej muzyki, znanych kolęd oraz przyśpiewek przy akompaniamencie akordeonu. Wystąpią: Joanna Bąk, Urszula Tylek, Łukasz Wojtusik i Antoni Mleczko. (uw)

Żródło: Polska Gazeta Krakowska nr.305 z dnia 31.123010.-2.01.2011

 

SPOWIEDŹ DIABŁÓW

Na Sali Teatralnej w Zajeździe Kosciuszkowskim artyści przedstawia zabawne sceny z zycia polskich diabłów, z kolorową scenografią, lalkami i sporą porcją piosenek oraz diabelskich tańców, adresując spektakl „Spowiedź diabłów” do widzów w kazdym wieku. Do Starej Kuźni, siedziby polskich diabłów, przyjeżdża z nagłą, niezapowiedzianą wizytą wysłannik króla piekła Lucypera – inspektor Boruta. Zaskoczonym i wystraszonym diabłom przeprowadza kontrole ich ziemskich uczynkó, mających na celu pozyskiwanie ludzkich dusz dla Podziemnego Królestwa. Diabły : Rokita, Chruściel, Ferdytko, Wesół i Smutek zdają sprawozdanie ze swoich „osiągnięć”. CZy wynik kontroli okaże się korzystny dla czartów? Niebawem będą mogli sie o tym przekonać widzowie „Spowiedzi diabłów” (uw)

Źródło:  Polska Gazeta Krakowska nr.294 z 17.12.2010

 

ŚPIEWOGRA Z PARAWANIE

W niedzielę o godz. 12. w teatrze PARAWAN odbędzie się premiera śpiewogry dla dzieci – „Spowiedź diabłów” Piotra Augustynka i Antoniegio Mleczki. ” Zabawne sceny z zycia polskich diabłów, z kolorowa scenografią, lalkami, sporą porcja piosenek oraz diabelskich tańcó sprawiaja, że „Spowiedź diabłów” jest wesołą zabawa dla widza w każdym wieku” – zachęca teatr. Reżyseria i choreografia : Rafał Jędrzjczyk, scenografia i  kostiumy;  Sebastian Kudas, muzyka ; Antoni Mleczko, lalki ; MArta Kordas. Aktorzy : Ewarzewicarz, Urszula Tylek, Mariusz Dabrowski, Przemysław Kopiejka, Piotr Wojdyło

Źródło : CO JEST GRANE –  Gazeta Wyborcza nr.294, 7112 z 17 grudnia 2010

 

SZTUKA DLA DZIECI W TEATRZE LALKI I AKTORA PARAWAN

Mądry rybak postanawia przechytrzyć diabła

O zabawnym, ale pouczającym spektaklu inspirowanym baśnią ludową – pisze Anna Modzelewska

Teatr Lalki i Aktora Parawan przygotował nową inscenizację dla najmłodszych. Spektakl w zabawny sposób opowiada historię mądrego rybaka, który postanowił przechytrzyć diabła.Przedstawienie jest oparte na zapisie baśni ludowej z okolic Olkusza. Na scenie oprócz aktorów zobaczymy także lalki jawajki, ktore pomogą w ilustrowaniu opowieści.
Rybak Maciej mieszka z żoną Jagną i dziećmi w chacie nad rzeką. Utrzymuje się z łowienia ryb. Jest ich jednak w rzece mało, więc żyje biednie. Pewnego dnia dzieli się kawałkiem suchego chleba z napotkanym nieznajomym. W zamian za to wędrowiec ofiaruje mu tajemniczą tabakierkę oraz wskazuje miejsce, gdzie pojawią się ryby. CZający sie w pobliżu diabeł Kusy upatruje sobie duszę Rybaka i postanawia zaciągnąć ją do piekła. Zrobi wszystko, by ją zdobyć. Zawierają układ. Przez dwa lata diabeł ma pomagać rybakowi w łowieniu ryb, a potem on w zamian podpisze cyrograf. Diabeł ciężko pracuje, aby zdobyć duszę Maćka. Ale czy mu się uda? I co jest w  tajemniczej tabakierce? Na to i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedź podczas spektaklu.

Źródło: Polska Gazeta Krakowska nr. 95, piątek 23.04.2010 dodatek Kraków Piątek Wieczorem.

W PARAWANIE

W niedzielę o godz.12 Teatr Lalki i Aktora „Parawan” (Zajazd Kosciuszkowski ul. Białoprądnicka 3) zaprasza na nowy spektakl zrealizowany we współpracy z Zespołem Szkół nr.3 w Olkuszu. Napisany specjalnie dla teatru scenariusz spektaklu „O mądrym Rybaku i glupim Diable” oparty jest na basni ludowej z okolic Olkusza i opowiada o historii diabelskich zabiegów o pozyskanie dla piekielnych czeluści ludzkiej duszy. Ale mądry Rybak nie ulega zabiegom niezbyt rogarnietego Diabła. Scenariusz, scenografia i reżyseria : Piotr Auguastynek, współpraca scenograficzna : Kamila Klimczak, muzyka : Antoni Mleczko. Aktorzy : Kamila Klimczak, Justyna Kryjak, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski, Przemysław Kopiejka, Piotr Wojdyło. (opr. JOTA)

Źródło : Gazeta Wyborcza nr. 93, piątek 9 kwietnia CO JEST GRANE.

CIĘŻAR LIPOWYCH LUDZI
Wyznania szczerego entuzjasty teatru
PAWEŁ GŁOWACKI

Bosonogi zasmarkaniec boży pasie krowy i marzy o skrzypcach. Czy jest ktoś, kto nie zna tej opowieści? Nie mam na myśli wiedzy o kilku faktach historycznoliterackich. Na przykład nie mam na myśli wiedzy o rewelacji stwierdzającej realne niegdysiejsze przebywanie Henryka Sienkiewicza na ziemi. Czasy takie, że analfabetyzm nie rodzi wstydu. Ergo –  kretynem możesz dziś być śmialo i z uśmiechem na twarzy. Nie mówię też o znajomości krótkiego utworu tegoż Sienkiewicza, utworu zatytułowanego „Janko muzykant”. Również w tej sprawie nie zaszkodzi byś się uśmiechnął. Można więc o Sienkiewiczu – ani dudu, i można ani dudu o „Janku muzykancie”. Tak. Lecz chyba nie ma ludzkiej albo i nieludzkiej siły, by Polak gdzieś, kiedyś, od kogoś nie usłyszał smutnej historii o bosonogim zasmarkańcu bożym, co pasał krowy i marzył o skryzpcach.
W głębokim dzieciństwie od babki bądź dziadka, trochę później od matki lub ojca, dalej – od pierwszej miłości, od drugiej, trzeciej, entej, od własnej żony wreszcie. Jeszcze dalej – od pierwszej kobiety, o której lepiej, by żona się nie dowiedziała, nastepnie zaś od kolejnych tego samego dyskretnego gatunku. Wreszcie – córka ci sie rodzi! I nawet jeśli dotąd ani od wymienionych, ani od miliona innych nie usłyszałeś historii ciemnego losu bosonogiego zasmarkańca bożego – nie martw się. Za trzy, cztery lata córka z przedszkola wróci, przy kolacji wyszepcze opowieść o Janku muzykancie – i chlipać będziecie aż do zaśnięcia.
Mówię o mityczności, o legendarności opowieści, co pewnie dawno temu już zerwała się z Sienkiewiczowskiej noweli i samodzielnie dryfuje z ust do ust, coraz bardziej, by tak rzec; „łzopędna”. Bo jak tu nie beczeć, skoro rosa na łąkach, a Janek bosy. Do tego w chałupie bieda aż piszczy, stara matka ledwo zipie, do konsumpcji z reguły tylko marchew i kubek ciepłego mleka pod wieczór. I jakby tych fatalności mało było – wielka tęsknota w sercu Janka puchnie. Złośliwy Bóg, dając mu wielkie serce muzyczne, zarazem odciął biedaka od stradivariusów wiszących we dworze i wcisnął w chudą garść żałosną fujarkę, powiedzmy – z olszyny….
Nie ciągnijmy tego dalej, bo utoniemy w solance. Poza tym – kto nie zna,kto śmie nie znać straszliwego zakończenia? Właśnie – wszyscy wszystko wiedzą. Scenariusz jest prosty: prolog – smutniejesz, rozwiniecie – coś ściska za gardło, epilog – oczy w rękaw. A wszystko to – cała ta Sienkiewicza pozytywistyczna maszynka do wzruszania, dzierganie litości i gestów protestu przeciwko niesprawiedliwości świata – niezmiennie jakieś takie…zwiewne? lekkie? nieuchronne?puchowe? troche zamglone? troche cieniste?…
To jest dobry moment, by odkryć sedno sprawy. Otóż  „Janko muzykant” wg Henryka Sienkiewicza, w Teatrze Lalki i Aktora PARAWAN  przez Mariusza Szaforza wyreżyserowany na kanwie scenariusza Antoniego Mleczki. Rzecz sceniczna zaledwie godzinę trwająca, godzinę bez dziesięciu minut – przedstawienie, w którym znikaja wszystkie te z noweli Sienkiewicza narosłe nadmiary uczuciowe, te mityczności, zwiewności. litości i inne cienistości. Mówiąc to, mówię o mocy znakomitych lalek. One „odłzawiają” „Janka muzykanta”.
Nie ma co zdradzać fabuły przedstawienia. Niech wystarczy, że los Janka opowiada stolarz (Mariusz Dąbrowski), ściśle mówiąc – trochę stolarz, trochę rzeźbiarz, trochę lutnik, trochę bajarz.  Na scenie – tylko on i jego dzieła, co powoli obrócą sie w opowieść. On i ciężar, twardość, barwy wyrzeźbionych przezeń  figur – drewnianych postaci, mających w sobie coś z piękna prymitywnych kresek Nikofora, coś z naiwności lepionych przez dzieci ludzików z plasteliny, kasztanów i zapałek. Jest stolarz, są jego ciężcy, namacalni, piekni lipowi ludzie i głosy reszty aktorów (Joanna Bąk, Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek, Piotr Wojdyło) za kulisami. Tyle  w PARAWANIE wystarcza, by stare, pozytywistyczne puzdereczko – ściągnąć na ziemię, zdławić w nim ciągoty do mszy, pozwolić mu być jak my.
Centrum Kultury Dworek Bialoprądnicki
Teatr Lalki i Aktora PARAWAN
„Janko muzykant” wg Henryka Sienkiewicza.
Reżyseria Mariusz Szaforz. Scenariusz i muzyka Antoni Mleczko. Scenografia Janusz Pokrywka. Lalki Kazimierz Czapka

Źródło : Dziennik Polski nr.62, poniedziałek 15 marca 2010 r.

 

„Janko Muzykant” w Parawanie

Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza w niedzielę o godz. 12.00 na premierę „Janka Muzykanta” wg opowiadania Henryka Sienkiewicza. W teatralnej adaptacji historii biednego, wiejskiego chłopca graja drewniane postaci, wyrzeźbione przez ludowego artystę Kazimierza Czapkę z Sędziszowa Małopolskiego. Adaptacja i muzyka: Antoni Mleczko, scenografia: Janusz Pokrywka, reżyseria: Mariusz Szaforz. Aktorzy: Joanna Bąk,Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski, Piotr Wojdyło. Spektakl grany jest w Sali Teatralnej Zajazdu Kościuszkowskiego. (ul. Białopradnicka 3)

Źródło: Gazeta Wyborcza nr. 60, piątek 12 marca 2010, magazyn CO JEST GRANE

 

PREMIERA „JANKA MUZYKANTA” W TEATRZE PARAWAN
Teatr Lalki i Aktora „Parawan” przygotowal oryginalną adaptację noweli polskiego noblisty

O biednym chłopcu, co kochał muzykę
O lalkowym spektaklu bedącym interpretacja noweli
Henryka Sienkiewicza pisze Anna Modzelewska

Dziadek Bożydar tworzy w swojej stolarskiej pracowni skrzypce dla wnuka Michała. Wśród drewnianych  świątków i rzeźb opowiada chlłpcu historię Janka Muzykanta. Pełną tragizmu opowieść niespełnionego, małego muzykanta, który nie zaznał szczęścia za życia. Nowela Henryka Sienkiewicza jest ponadczasowa i od lat nie wychodzi z kanonu lektur szkolnych. W obrazowaniu historii pomagają statyczne kukły wyrzeźbione z drewna lipowego. Ich autorem jest małopolski artysta ludowy Kazimierz CZapka. sztuka przenosi nas do polskiej wsi końca XIX wieku. Okresu nierównych szans, niesprawiedliwości i samowoli szlachty. To właśnie tam toczy się dramat Janka, który marzy, by chociaż raz zagrać na skrzypcach. Zakrada się w końcu do pobliskiego dworu, żeby ich dotknąć. Swoją miłość do muzyki przypłaca życiem.
Foklorystyczny charakter spektaklu podkreśla dodatkowo dyskretnie pojawiająca się muzyka, w której przewijaja się rytmy kujawiaka i oberka. Chociaż klimat i wymowa Sienkiewiczowskiej noweli są pełne smutku, to w „parawanowej” wersji jest miejsce na zabawę i nadzieję spełnienia dziecięcych marzeń. Szczególnie wzruszające jest zakończenie. Ale o tym, co śpiewają chłopcu aniołowie w niebie, dowiemy sie dopiero w sobotę. Po każdym spektaklu teatru Parawan można zajrzeć za kulisy , porozmawiać z aktorami.

Źródlo: Gazeta Krakowska Nr. 60 Magazyn piatek wieczorem nr.9 , piatek 12 marca 2010 r.

 

„Janko Muzykant”  w opowieści dziadka

TEATR. „Janko Muzykant” Henryka Sienkiewicza ożyje w tę sobotę na scenie krakowskiego Teatru Lalki i Aktora „Parawan” jako jego 22 premiera.
W 130 lat po jej powstaniu ujmującą historię wiejskiego chłopca, który marzył o grze na skrzypcach, opowie Dziadek Bożydar –
w tej roli Mariusz Dąbrowski- stolarz i lutnik w jednej osobie, który w swej  zaczarowanej pracowni tworzy skrzypce dla wnuka Michała. Dziadek Bożydar, człowiek o „złotych rękach”, żyjący wśród wyrzeźbionych przez siebie świątków, opowiada wnukowi historię biednego wiejskiego muzykanta, oddając wiernie tre ść sienkiewiczowskiej noweli, a przy okazji i historie skrzypiec.
Dziadek Bożydar to jedyna żywa postać spektaklu, poza nim pojawi się ponad dziesięć pięknych lalek wielkości 80-90 cm, które wg projektów scenografa Janusza Pokrywki wyrzeźbił w lipowym drewnie Kazimierz Czapka, artysta ludowy z Sędziszowa Małopolskiego. – Urzekającej urody lalki czekały od kilku lat, gdyż nie mieliśmy środków na ten spektakl, którego scenariusz jak i muzykę napisałem w 2002 roku – powiedział Antoni Mleczko, twórca i szef „Parawanu”. – Wcześniej spektakl wystawił Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego, w którym w postać  Bożydara wcielił się Mariusz Szaforz i jemu teraz powierzyłem reżyserię tej opowieści. Powstał urzekający i mający również walor edukacyjny spektakl, który, mam nadzieję, dostrzegą szkoły, wszak ta nowela wciąż jest lekturą. O ile jednak klimat Sienkiewiczowskiej noweli jest pełen smutku, to w naszej „parawanowej” wersji jest miejsce na zabawę i nadzieję spełnienia Jankowych marzeń, o czym  tak na zakończenie śpiewają w niebie aniołowie – mówi Antoni Mleczko.
Premiera spektaklu 13 marca o godz. 17. kolejne przedstawienie dzień później o 12 – w siedzibie „Parawanu; Zajazd Kościuszkowski ul. Białoprądnicka 3 (KR)

Źródło: Dziennik Polski Nr 59 czwartek, 11 marca 2010


PREMIERA W PARAWANIE

Premierę kabaretu dla najmłodszych pt. „Poproście Rzepa, by się nie czepiał”, w reżyserii Rafała Jędrzejczyka obejrzą jutro mali widzowie w Teatrze Lalki i Aktora „Parawan”. Głównym bohaterem widowiska jest zabawny Rzep Kudłaty. Nie tylko rządzi on w swoim wesołym kabarecie, ale stara się wytykać błędy swoim kompanom. Wszystko po to by, naprowadzić ich na dobrą drogę. W rolach głównych wystapią m.in. Joanna Bąk, Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek. Scenografię zaprojektował Janusz Pokrywka. Autorem muzyki jest Antoni Mleczko. (wer)

Żródło : Kraków piątek wieczorem -POLSKA The Times GAZETA KRAKOWSKA Nr.272, piątek 20.11.2009

 

Premiera w Parawanie

W niedzielę o godz. 12.00 w Teatrze Lalki i aktora „Parawan” (Zajazd Kosiuszkowski, ul. Białopradnicka 3) odbędzie sie premiera kabaretu dla dzieci „Poproście Rzepa, by się nie czepiał”. Napisany w 1973 r. przez krakowskiego poete i dziennikarza Henryka Cyganika kabaret dla dzieci premierę miał w teatrze Groteska w 1974 r. Głównym bohaterem jest Kudłaty Rzep, który nie tylko rządzi w wesołej budzie, ale stara się różnymi sposobami wytykać błedy swoim scenicznym kompanom, takim jak Maestro Tubon, Wróżek Srednio-Dobry, leniwe i nieskore do pracy i nauki Bałakały Mały i Duży, a także Pies bez Ogona. (opr.JOTA)

Żródło : Co Jest Grane – Gazeta Wyborcza  Piątek- czwartek 20-26 listopda 2009

Parawan odsłania sie nie tylko dzieciom

Teatr. W minioną niedzielę spektaklem „Śliwiakorbranie” rozpoczął swój trzynasty sezon Teatr Lalki i Aktora Parawan, który czwarty rok znajduje wsparcie w Centrum Kultury Dworek Białopradnicki.

Teatr stworzony i prowadzony przez kompozytora Antoniego Mleczkę, nastawiony jest na działalność dla dzieci, ale w grudniu ubiegłego roku wystawił i  „Sernadę” Sławomira Mrożka, spektakl adresowany do dorosłych. Chwaliliśmy go na naszych łamach, zatem polecamy, zapowiadając zawczasu i drugą planowaną pozycję – Czechowskie  „Oświadczyny” i  „Niedźwiedzia”. To przyszłość. Na razie Parawan proponuje wspomniane „Śliwiakobranie”, przywołujace zmarłego poetę, piszacego m.in. dla dzieci, Tadeusza Śliwiaka, „Krzesiwo”  i  „Słowika” Andersena, „Panieneczkę z pudełeczka” Brzechwy, która miała premierę przed rokiem. Najbliższą zaś premiera Parawanu 21 listopada, a będzie to kabaret dla dzieci pt. „Poproście Rzeba, by się nie czepiał” autorstwa nieżyjącego już Henryka Cyganika przed ponad trzema dekadami autora programów kabaretu „Pod Budą”. Ten program też powstał dawno w 1973 roku, rok później miał premierę na scenie „Groteski”. Był także z wielkim powodzeniem grany w łódzkim „Pinokio”, gdzie  wystawiono go ponad 500 razy. Bo w sumie jest to przedstawienie dla widza w każdym wieku. W Krakowie wyreżyseruje je  aktor Rafał Jędrzejczyk. Muzyka bedzie autorstwa Antoniego Mleczki (niegdyś też twórcy współpracującego z „Pod Budą”).
Parawan tworzy pieciu aktorów, a wystepuje on w położonum tuż Dworku Białoprądnickiego Zajeździe Kosciuszkowskim w niemal każdą  niedzielę o 12 w południe. Niemal, bowiem wskutek umowy z Gminnym Centrum Kultury w Żabnie Parawan będzie jego gościem w każdą trzecią niedzielę miesiąca.
Ponadto Parawan gotów jest zagrać w innych terminach po zgłoszeniu się doń szkół czy przedszkoli. Więcej: www.dworek.krakow.pl/parawan
(WAK)

Żródło: Dziennik Polski, środa 30 września 2009

Spektakl dla dzieci
Z książki dziennikarza

W tym niezwykłym spektaklu występuje ponad 30 lalek i masek wykonanych w różnych konwencjach. Zapraszamy wszystkich na „Śliwiakobranie” !

Spektakl Teatru Parawan został stworzony na podstawie wierszy krakowskiego dziennikarza Tadeusza Śliwiaka. Scenariusz i muzykę napisał Antoni Mleczko, a scenografie wymyslił Janusz Pokrywka. Barwny i pełen muzyki spaktakl dla dzieci w każdym wieku mozna będzie oglądnąć w niedziele 27 września (godz.12.) w Dworku Białoprądnickim (ul. Papiernicza 2) EZ

Źródło : Echo miasta Kraków  nr.73 czwartek 24 września 2009

KRAKOWSKA NOC TEATRÓW

Teatr Lalki i Aktora „Parawan”  zaprezentuje spektakle:  „Krzesiwo” H. Ch.Andersen
„Krzesiwo” (godz. 17.00)  i „Serenada” S. Mrożka (godz.21.00). Sala Teatralna Zajazdu Kościuszkowskiego ul. Białoprądnicka 3  (NAT)

Żródło : „Dziennik Polski” Nr.132 sobota-niedziela 6-7 czerwca 2009 r.

GODZINA STAREJ WIECZNOŚCI
Paweł Głowacki  – Wyznania szczerego entuzjasty teatru

Na sztorc postawiona skrzynia, z jednej strony zielona, cała w liściach malowanych ręką dziecka, z drugiej rdzawa – będzie lasem, pustym pniem próchniejącego drzewa, albo drzwiami karczmy w mieście bez nazwy, bez znaczenia. Wystarczy tylko skrzynię obrócić, wystarczy powiedzieć: „las”, „drzewo”, „karczma”. To jeden z najstarszych numerów teatru.
W wyreżyserowanym przez Bogusława Fronia „Krzesiwie” Hansa Christiana Andersena inne pudło to też nie tylko pudło. To ława w karczmie, albo twarde wyro w obskurnej norze na tyłach karczemnej kuchni, albo wychodzące na słoneczną ulicę okno cudownego pokoju na pietrze świetnej kamienicy, albo zakratowany otwór więziennej celi. Wystarczy obrócić, powiedzieć. A trzecia skrzynia, najwyższa, koloru miedzi? Jakbyś nie usłyszał „zamek”, myślałbyś:  góra za miastem. Ale usłyszałeś „zamek” – więc widzisz zamek.
A trasa między skrzyniami, to wąskie przejścia po których kroczy Żołnierz, skacze szalona miotła i pędzi Czarownica, przez Żołnierza wystrychnięta na dutka, stąpają Król i Królowa, albo biega, tak do klasycznie nazwijmy, Duszek Opowieści? Jest piaszczystą drogą przez pola, jest leśną ścieżką. Jest ulicą mieściny w dzień, bądź  w nocy, kiedy czarodziejskie psy o monstrualnych oczach wykradają z miedzianego zamku śpiącą Księżniczkę i unoszą ją do zakochanego Żołnierza. Trasa jest tym, czym Duszek Opowieści, zdaniami obracając, chce, by była.
Tak. Duszek Opowieści obraca słowem – ty obracasz wyobraźnią. To nie jest jeden z  najstarszych numerów teatralnych. On jest nastraszy. I najprostszy. Z jednej strony iluzja, która nie widzi powodu, by wstydliwie ukrywać swe tanie pakuły, z drugiej – widz, co nie znajduje argumentów, by się bronić przed delikatnym robieniem go w trąbę. Wedle zasad tej starej wieczności Froń bawi się z nami i sobą przez godzinę. Nawet gdyby chciał – nie mógłby inaczej. Salka Teatralna Zajazdu Kościuszkowskiego to maleństwo tak małe, że aż strach kichnąć. Maleńkość ta jest dobra. Wystarczająco duża, by swobodnie pomieścić metaforę prostą, najprostszą.

Idzie więc biedny Żołnierz, na scenie tylko delikatnie zainsynuowany ( jak wszystko w dobrym teatrze) – idzie przez twoją wyobraźnię. I tu, na widowni, w głowie twojej, w każdej z pięćdziesięciu głów mniejszych i większych, tylko tu, bo przecież nie na prawdę – Żołnierz wystrychnie na dudka Czarownicę, we władanie weźmie czarodziejskie psy o monstrualnych oczach, każe im noc w noc wykradać z miedzianej wieży śpiącą Księżniczkę i wreszcie złamie upór Króla, który się mezaliansu  lęka jak diabeł święconej wody, i pojmie Księżniczkę za żonę. I będą żyli długo i szczęśliwie…
Kto powiedział, że teatr ma być zawiły niczym atomowa elektrownia? Ktoś, niestety, powiedział. Przyjęło się, niestety. A w „Parawanie” aktor palec pokazuje, obracają się przestrzenie we wnętrzach małych głów – i palec jest tym, czym dziecko chce, by był.

Teatr Lalki i Aktora PARAWAN ul. Białoprądnicka 3
Hans Christian Andersen „Krzesiwo.
Reżyseria Bogusław Froń.
Adaptacja, piosenki, muzyka Antoni Mleczko.
Scenografia Anna Adamiak

Żródło: Dziennik Polski nr.51. Poniedziałek. 2 marca 2009

Odpryski kulturalne
Kulturalna walka

Prosta inscenizacja „Serenady” Sławomira Mrożka w Teatrze Parawan, krakowskiej scenie z dziesięcioletnią tradycją, która z Podgórza powędrowała aż na Biały Prądnik, uświadomiła mi, że kultura jest dobrem, o które trzeba zawalczyć. Wszelkie wojenne metafory są tu jak najbardziej na miejscu. Wyrażenie „walczyć o sprawę” wydaje się być mocno zakorzenione w narodowo-romantycznej tradycji. W dodatku każdy twórca powinien postępować tak, aby potencjalny odbiorca tak ten obszar traktował. A więc żadne tam polemiki, krytyki, dyskusje, wybieranie, wybrzydzanie i temu podobne, demokratyczne procedury. Do broni panowie!
„Parawan”, żeby przetrwać, musiał walczyć o nową lokalizację. I wygrał. Inaugurując scenę lalkową dla dorosłych. Widownia pełna, autor sprawdzony, choć po raz kolejny wyemigrował, pomysłowe lalki i prosta scenografia znanego ostatnio  w Tarnowie z „Janka Muzykanta” i ” Królewicza, co nie umiał nic” – Janusza Pokrywki. /…/ Wojciech Markiewicz

Żródło: TEMI Galicyjski Tygodnik Informacyjny Nr 4 (1486) 26 stycznia 2009

„Parawan” też dla dorosłych

Teatr Lalki i Aktora „Parawan” działa od 1997 roku; dał 19 premier, ostatnia jest pierwsza kierowaną do dorosłych. Jak zapowiada twórca tej sceny Antoni Mleczko, jeśli widzowie ów pomysł podchwycą, w grudniu pojawi się kolejna propozycja dla dorosłego widza – Antoni Czechow.
„Parawan” występuje nie tylko w Krakowie czy Polsce, ma za sobą występy w Chicago, jak i we Francji. Zaczynał w krakowskim Podgórzu, teraz ma siedzibę w Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, a ściślej w Zajeździe Kościuszkowskim. Tam też zaprasza co dwa tygodnie w piątki o godz. 19. na inscenizację Mrożka. (dla dzieci gra w każde niedzielne południe) , a zatem w najbliższym czasie 16 i 30 bm, 13 i 27 lutego. (KR)

Źródło: Dziennik Polski NR 8 Sobota-Niedziela  10-11 stycznia 2009

 

ZA SIEDMIOMA MORZAMI
PAWEŁ GŁOWACKI  Wyznania szczerego entuzjasty teatru

Po godzinie i pół okazało się. że była to jazda jak podróż do chałupy na kurzej nodze. Z pozoru wszystko po staremu: taksówka, siedem ulic, siedem skrzyżowań, jedno nurkowanie pod wiaduktem, ostatni zakręt. Ot – pstryk. Kwadrans -i Zajazd Kosciuszkowski jak malowany. Do premiery w Teatrze Parawan pięć minut. Tak miało być.
Mało w pamięci miało zostać, a tu po ostatniej kurtynie okazało się. że była to jazda niczym w starej bajce: siedem gór, siedem rzek, siedem lasów, jeden skok nad przepaścią, ostatni zakręt i wreszcie – początek bajki. Chodzą, gestykulują, lalkami operują, mówią. Tak. Ale co mówią? Jaki tekst? Czyja to baśń o lisie, kogucie i kurach? Nie pamiętasz? Nie dziwota. Kiedy ostatni raz i w którym z krakowskich teatrów słyszałeś to narzecze? Tę intonację nie do podrobienia? Tę czystość logiki ripost? Ten samotny gatunek chłodnego śmiechu? Tę cierpką ironię na dnie słów? No- kiedy?
Dawno tak, że aż bajkowo dawno, za siedmioma górami. siedmioma rzekami, siedmioma lasami… Więc w Teatrze Parawan, oglądając wyreżyserowaną przez Bogusława Fronia „Serenadę” Sławomira Mrożka, czujesz sie tak, jakbyś widział siedzącą pod chałupą na kurzej nodze babę Jagę, co wzdycha: ku…. dlaczego ja tak daleko mieszkam?!! I oczom nie wierzysz: baba Jaga – istny Mrożek w chustce i okularach! To przykre, że dziś, kiedy sceny zalewa dramaturgiczna tandeta nowoczesna, gdy w Starym Teatrze dają ludziom do słuchania tępe jak pień jęki bogów – tylko amatorski ansambl chce mówić doskonałym językiem autora „Tanga”. I groteskowe, wręcz jak u Mrożka, że akurat amatorzy bez problemów pojęli starą prawdę; gdy się coś wystawia – a zwłaszcza coś autora „Emigrantów” – lepiej, mądrzej, uczciwiej jest wystawić to tak, jak zostało napisane. Od A do Z.
U Mrożka cała scenografia i reżyseria, całe światło i muzyka, słowem- teatr cały jest tu, na papierze, w didaskaliach i dialogach…
Dobrze, zostawmy na boku jego sztuki duże, nawet zostawmy rozbudowane jednoaktówki, nie spierajmy się zanadto. Jedno pewne – w czterech krystalicznych jednoaktówkach o Lisie cały teatr rzeczywiście jest w słowach Mrożka. Reżyserowi pozostaje jedno – to czym się Froń zajął. Dyskretne nie przeszkadzanie.
Rzecz jasna, bohaterowie wieczoru – Mariusz Dąbrowski jako Lis, Piotr Wojdyło w roli Koguta oraz Ewa Trzewicarz, Joanna Bąk i Urszula Tylek jako kury Blond, Bruna i Ruda – nie mogli uczynić niemożliwego. Nie dane im jest grać jak Łomnicki bądź Budzisz-Krzyżanowska – i też nikt o zdrowych zmysłach nie wymaga tego od nich. Ich los, co go lekko, bez pretensji przyjmują, to bycie na scenie ujmująco… surowymi. Surowymi, by tak rzec, na ciepło.
I tacy są przez godzinę. Szczelnie okutani czarnymi szatami, z głowami w kapturach, operując lalkami kuro i koguciopodobnymi- bawią nas i siebie. Lis – samotny instrumentalista w lisiej szubie – wabi lalkowy kurnik artystowska delikatnością. Na odwieczną, nieusuwalną naiwność drobiu, czyli ludzi, wnyki skręcone ze swej gry na wiolonczeli bez strun – zastawia. I bawią się tak, tańcują, nade wszystko zaś – mówią. Porządnie, wyraźnie, ze zrozumieniem podają istotę rzeczy –  słowa, zdanie, ciszę. Nie przeszkadzają nam usłyszeć intonację nie do podrobienia, czystość logiki ripost, samotny gatunek śmiechu i wreszcie to, co naprawdę kłuje. Cierpką ironię finału, kiedy życie Koguta zmienia się w krwistą czerwień rękawiczek na dłoniach Lisa. Serenada skończona. Trzeba wracać. Nie ma rady. Trzeba wrócić z dramaturgicznego daleka, zza siedmiu gór, lasów, rzek, z innego czasu, teatru, języka, z już obcej planety. Trzeba wrócić do naszych tępych pni. W autobiografii „Baltazar”,  pisanej by odzyskać słowa utracone w afazji Mrożek wyznaje: „Podziałała na mnie fantazja-PG) jak samobójstwo, które się nie udało, ale pozostawiło nieznaczne ślady i nie można już ich usunąć. Ale ja, zmieniając nazwisko i podpisując się „Baltazar”, przyznaję się otwarcie do niedoskonałości. Odtąd nie można mnie chwalić ani ganić za nic, co napisałem przed afazją, ponieważ tamten człowiek nie istnieje” . Zaiste. Do pni trzeba wracać cicho.

Źródło: Dziennik Polski Nr 8  Sobota- Niedziela 10-11 stycznia 2009

Dla dorosłych

Dziś o godz.19 w Dworku Białoprądnickim (ul. Papiernicza 2) Teatr Lalki i Aktora „Parawan” inauguruje scenę lalkową dla dorosłych spektaklem „Serenada” Sławomira Mrożka w reżyserii Bogusława Fronia, ze scenografia Janusza Pokrywki i muzyka Antoniego Mleczki. Występują: Joanna Bąk, Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski i Piotr Wojdyło. Sala Teatralna Zajazdu Kościuszkowskiego.
0pr.JOTA

ŹRÓDŁO:Gazeta Wyborcza NR 7. piątek 9 stycznia 2009 -Cojestgrane

 

PRZEDSTAWIENIE ” Z SZOPKĄ NA TEN NOWY ROK!”
Kolęduj w teatrze
W barwnym i rozśpiewanym spektaklu Teatru Parawan prym wiedzie nieporadny Turoń
 

Chociaż święta Bożego Narodzenia już za nami, w najlepsze trwa okres kolędowania. Dlatego warto zatrzymać świąteczną atmosferę na dłużej i pokolędować w teatrze. Okazją do tego będzie przedstawienie „Z szopką na ten Nowy Rok!” w sali teatralnej Zajazdu Kościuszkowskiego, w którym występuje krakowski Teatr Lalki i Aktora „Parawan”.
Kolorowy i rozśpiewany spektakl będzie można tam obejrzeć w niedzielę o godz. 12. W przedstawieniu wyreżyserowanym przez Janusza Pokrywkę, który zaprojektował również
do niego scenografię, występują lalkowe postacie Świętej Rodziny oraz król Herod i jego dwór.
Dzieci zobaczą tu także Czarownicę, Diabła i Śmierć – postacie, które wedle starych podań również mają swój udział w historii narodzin Dzieciątka Jezus. Ci lalkowi bohaterowie pojawiają się w pierwszej części spektaklu. W drugiej na scenę wkroczą już żywe postacie. I to jakie!
Pojawi się chłop Rusin, Babulinka, Żyd, Żydówka i Kolędnicy z piękną złotą gwiazdą. Przede wszystkim jednak zabawny i nieco nieporadny Turoń, który ni stąd ni zowąd stanie się główną, szopkową postacią.
O tym dlaczego, najmłodsi dowiedzą się oglądając ten zabawny spektakl, którego scenariusz oparty został na szopkowych widowiskach z okolic Lwowa, Przemyśla, Sanoka i Rzeszowa, grywanych tam jeszcze z końcem XIX wieku.Będzie to więc dla maluchów dobra okazja, by przez zabawę poznać dawne obyczaje i tradycje związane z niegdysiejszym obchodzeniem świąt Bożego Narodzenia, kiedy to po wsiach, od domu do domu wędrowały grupy wesołych śpiewaków. Składały one gospodarzom noworoczne życzenia, robiąc przy tym niemało hałasu.I nikt nie miał prawa im tego zabronić, bo przybycie kolędników gwarantowało gospodarzom szczęście.
Oprócz barwnych postaci przebierańców w szopkowym przedstawieniu Teatru Parawan będzie także dużo tradycyjnej, ludowej muzyki oraz znanych kolęd i przyśpiewek wykonanych przy akompaniamencie akordeonu. W spektaklu zagrają m.in. Joanna Bąk, Urszula Tylek, Antoni Mleczko i Łukasz Wojtusik.
(Joanna Weryńska)

Źródło:Gazeta Krakowska piątek 9.01.2009 Tygodnik Kraków Nr 14

 

„Serenada” Sławomira Mrożka w Parawanie

W piątek 9 stycznia o godzinie 19. Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza na inaugurację sceny lalkowej dla dorosłych – „Serenadę” Sławomira Mrozka – do sali Teatralnej Zajazdu Kosciuszkowskiego (Dworek Białoprądnicki ul. Papiernicza 2).
Spektakl reżyseruje Bogusław Froń, scenografię zaprojektował Janusz Pokrywka, muzyka Antoni Mleczko. Występują: Joanna Bąk, Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski i Piotr Wojdyło. Premiera spektaklu odbyła się 28grudnia ubiegłego roku.
Kurnik… Nad bezpieczeństwem jego mieszkanek kur: Blondy, Bruny i Rudej czuwa Kogut, pan i władca kurzego zamku. Nocną ciszę zakłóca grana na wiolonczeli przez Lisa nocna serenada. Samotny, wędrowny „muzyk wiolonczelista” czyni wszystko, aby swą grą zainteresować mieszkanki nietypowego kurnika i nawiązać z nimi kontakt. Lis podrywacz?  Kurnik- dom?  Kury – damy do towarzystwa? A jaką rolę w tym wszystkim pełni Kogut?  Sławomir Mrożek nie jest pierwszym pisarzem, który w świecie zwierząt dostrzega cechy i problemy świata ludzi. Czyni to jednak po mistrzowsku. Przesłanie płynące z Serenady – napisanej w 1977 roku – dotyczy ludzkich namiętności…”Ot, samo życie!”. (JŚ)

Źródło: Dziennik Polski Nr 6, czwartek, 8 stycznia 2009

Zaczarowany lalek świat

Czy teatr lalek przeznaczony jest tylko dla dzieci? Antoni Mleczko, twórca Teatru Lalki i Aktora „Parawan” twierdzi, że wcale nie. Rozmowa o tym, czym jest teatr dla dzieci, a czym dla dorosłych, jakie spektakle warto robić i co teatr robi z człowiekiem.
– Skąd pomysł założenia teatru „Parawan” w mieście, w którym istnieje juz jeden teatr lalki i aktora (Groteska)? Czy „Parawan” był potrzebny?

– Łódź i Warszawa mają po trzy teatry lalki i aktora, więc dlaczego Kraków nie może mieć dwóch? Poza tym wszystkie teatry w Krakowie są po lewej stronie Wisły, po prawej nie było żadnego. Tak właśnie myśląc, wpadłem kilka lat temu na pomysł założenia Teatru Lalki i Aktora „Parawan”. Skontaktowałem się z dyrektorką Domu Kultury Podgórze, panią Martą Perucka-Tytko. Pomysł wypalił i 6 grudnia 1997 roku rozpoczęliśmy pierwszą próbę. W Podgórzu, w kinie Wrzos, działaliśmy kilka sezonów. A potem z różnych względów praca przestała się układać.
Na szczęście otrzymałem propozycje przeniesienia „Parawanu” do Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki”. Ku naszej uciesze, na jubileuszowy 10 rok istnienia „Parawanu” dostaliśmy tę nową siedzibę z pięknym zapleczem, wspaniałą salą w odrestaurowanym Zajeździe Kościuszkowskim.

- Skąd wzięła się nazwa „Parawan”?

– Nazwę wymyśliłem jeszcze w 1971 roku. współpracowałem wtedy ze Zbigniewem Poprawskim, reżyserem, scenarzysta, autorem bajek dla dzieci. To on wciągnął mnie do teatru dla dzieci. Pisałem muzykę do jego inscenizacji. I kiedyś ( a wtedy byłem bardzo młodym człowiekiem) powiedziałem mu: „Ja kiedyś założę swój teatr i nawet mam już nazwę: Parawan”. Dlaczego Parawan? Parawan oddziela widza od „kuchni teatru”, od świata, który dzieje się za. Wprawia widza w stan niepokoju, ciekawości. Wydaje mi sie,, że aby coś było interesujące, to najpierw musi być dla nas ukryte, tajemnicze. To jest tak jak z prezentami mikołajowymi. Odpakowujemy je najpierw z jednego papieru, potem drugiego, ciekawość wzrasta z każdą chwilą, by w końcu niespodzianka mogła całkiem odkryć się przed nami.

- Kto tworzy zespół teatru?

– Przez zespół w ciągu 11 lat przewinęło się ponad 30 osób. Przede wszystkim są to ludzie, którzy mają minimum roczny staż w szkole L’ART lub ukończyli 2-letnią szkołę aktorsko-telewizyjna SPOT. W zespole aktorskim byli także absolwenci wydziałów dramatycznych i lalkarskich szkół teatralnych. Mają już pewne doświadczenie, obycie ze sceną, wiedzą co to jest dykcja, ruch sceniczny itd. Niektórzy studiują na krakowskich uczelniach, inni są już ich absolwentami. Poza tym sa to pasjonaci, kochają teatr. Oczywiście, całe studia marzą, aby być aktorami dramatycznymi. Aż tu nagle, niejaki Mleczko, zjawia się na dyplomie, wyłapuje co najzdolniejszych ludzi. I muszę powiedzieć, że wszyscy, którzy przeszli przez teatr „Parawan”, pokochali lalki, zrobili niesamowite postępy, przede wszystkim poznając sztukę lalkarską, która jest niezwykle trudna. Z „Parawanu” wyszło sporo aktorów, ludzi teatru, którzy w tej chwili grają zawodowo. Co ważne, atmosfera w zespole zawsze była i jest bardzo miła, nie pamiętam, żeby miały tu miejsce jakieś konflikty,ludzie sobie pomagają. Chylę czoło przed moimi młodymi przyjaciółmi, bez których nie byłoby „Parawanu” i tej twórczej atmosfery, która pomaga nam w pracy nad kolejnymi spektaklami.

- Wybór określonego widza, dzieci, wynika z tego, ze teatr jest teatrem lalkowym, czy z jakiś innych wzgledów?

– Z zasady staramy sie grać dla najmłodszej widowni. Ponad 40 lat piszę muzykę dla teatru i mam styczność z całym polskim światem lalkarskim. Wiem jedno: dziecko, które do 5  roku życia nie znajdzie się w teatrze, nigdy nie chwyci bakcyla teatru. Dlatego moim marzeniem na początku było to żeby „Parawan” był „teatrem w  walizce”, żebyśmy jeździli po wioskach i miasteczkach, docierali do tych dzieci, które mają małą szansę, żeby przyjechać np. do Krakowa. I przez pewien czas dużo jeździliśmy. Teatr „Parawan” osiągnął już pewien poziom artystyczny, więc przestałem jeździć, bo na salach gimnastycznych w szkołach nie ma klimatu, nie ma magii teatru. Kiedy dzieci wchodzą do tej naszej małej siedziby, gaśnie światło, pojawiają się reflektory… to jest właśnie ten zaczarowany lalek świat, o który mi tak bardzo  chodzi.

- Jak by Pan wytłumaczył rodzicom: dlaczego warto iść z dzieckiem do teatru? Co to daje dzieciom, a co ich opiekunom?

– Rodzicom przede wszystkim przypomina dzieciece lata, po spektaklach wielokrotnie słyszałem, jak wspominali swoje pierwsze wizyty w teatrze itd. A dzieci? Teatr jest tą dziedziną sztuki, która ma w sobie kilka gałęzi artystycznych wypowiedzi. Jest muzyka, jest słowo, taniec. To wszystko tworzy magię, przemawia do dzieci. Zapoznają się z bohaterami bajek, które zazwyczaj kończą się dobrze. Dzieci dowiadują się, że teatr jest czymś przyjemnym, miłym. Poza tym teatr jest tą dziedziną sztuki, która najbardziej rozbudza wyobraźnię dziecka. Bo bez wyobraźni nie ma teatru. Oczywiście, zawsze staramy się dobierać tak repertuar, żeby końcowe przesłanie bajki było niezwykle przejrzyste dla dziecka, zrozumiałe i żeby dziecko wiedziało, dlaczego akurat ten bohater tak postapił, a nie inaczej. Nasz teatr to dla dzieci wspaniała zabawa, przygoda, nauka. Zawsze po zakończeniu spektaklu dzieci tylko czekają na to, żemy móc zobaczyć lalki  z bliska, dotknąć ich, więc im to umożliwiamy. Bardzo spodobał nam się też pomysł, który wykorzystalismy w „Panieneczce z pudełeczka”. Ponieważ z dalszych rzędów nie zawsze diokładnie widać scenę, więc pierwsze 4 ławy wyrzuciliśmy i kupiliśmy 60 poduszek. Dzieciom bardzo przypadło to do gustu, świetnie sie bawia, zmieniając, podczas spektaklu swoje miejsce wykonując przed sceną slalom na tych kolorowych poduszkach.

- Czy jest jakiś  klucz wyboru spektakli?

– Literatura polska i światowa. Tzw. klasyka (Andersen, bracia Grimm, Brzechwa) jest tak piękna, że nie ma po co  wymyslać nowych rzeczy. Klasyka jest dla mnie najbardziej wartościową literaturą dla teatru lalek, aczkolwiek nie ukrywam,że próbujemy też współczesnych rzeczy, czego przykładem jest chociażby „Śliwiakobranie” (na podstawie wyboru wierszy Tadeusza Śliwiaka). Jest to trudna sztuka, ale dzieci się rewelacyjnie na niej bawią.  Istnieją twórcy awangardowi, u których jest na przykład kawałek chusteczki i dziecko ma sobie wyobrazić, że to jest słoneczko, a kijek to np. hipopotam. Moim marzeniem było zrobić taki teatr, żeby dziecko zrozumiało od początku do końca, że jest w teatrze, żeby poznało, rozróżniło bohaterów bajki. U mnie rybka musi byc rybką, a słoń słoniem.

-Czy do pójścia do teatru z dzieckiem należy się jakoś przygotować?

– Na to  recepty nie ma, ale myślę,że na pewno bardzo pomocnym wprowadzeniem może być po prostu czytanie dzieciom bajek. Teatr przecież wywodzi sie z literatury.

- W grudniu teatr „Parawan” zwraca się jednak ku innym widzom. Co skłoniło Państwa do zrobienia spektaklu dla dorosłych?

– „Parawan” bardzo dobrze radzi sobie z bajkami, mnie to zadowala, a spektakle sie podobają. Pomyślałem jednak, że mając tak wspaniałą siedzibę, warto spróbować uruchomić scenę dla dorosłych, ale wciąż pracując z lalkami. Na początek wybraliśmy „Serenadę” Sławomira Mrożka. Jest to typowo rozrywkowa sztuka, myślę, że znajdziemy widzów wśród krakowian. W przyszłym roku chcemy zrobić dwie jednoaktówki Antoniego Czechowa, a potem „Panią Twardowską” Adama Mickiewicza. Aktualnie mam zaprojektowane spektakle na najbliższych 7  sezonów, po dwie dla dzieci i jedną dla dorosłych. Chcę  przypomnieć w nowej inscenizacji napisaną przeze mnie, na podstawie zapisków Wincentego Kadłubka bajkę „O tym jak szewczyk Skuba smoka pokonał”, byliśmy z nią w Chicago w 2000 roku i w 2002 w Paryżu, grając dla Polonii. Ludzie płakali, przychodzili do nas panie po siedemdziesiątce i wspominały, że 50 lat nie widzieli polskiego teatru lalek. To zatem też był powód, dla którego zdecydowałem sie na widza dorosłego.

- Nie boi się Pan, że teatr lalki i aktora  to nie jest odpowiedni rodzaj teatru dla dorosłych widzów?

– Lalka była pierwszą formą teatralną. Maska i lalka. Jeżeli w starożytności grano lalkami, to dlaczego teraz nie możemy tego robić? W teatrze aktor gra swoim głosem, mimiką, postawą, a w teatrze lalek trzeba zagrać lalką, trzeba umieć ją zaanimować, umieć podłożyć pasujacy pod nią głos. Trzeba umieć zrobić głos i lisa, i kury. i koguta, i żaby, i wszystkiego. Nasz zespół nie jest duży, więc w spektaklach o szerokiej treści niektórzy aktorzy grają po kilka postaci.

- Pana marzenia związane z „Parawanem”?

– Mam kilka marzeń. Pierwsze: żeby radni miejscy, zwłaszcza ci, którzy działają w zakresie kultury miasta Krakowa, przyszli chociaż raz do naszego teatru, oglądnęli dwa-trzy spektakle, żeby zobaczyli, co to jest za teatr i zastanowili się, czy nie warto temu teatrowi wygospodarować z budżetu miasta pewną pule pieniedzy na roczną działalność i przekazać ją na konto Dworku Białoprądnickiego, Jesteśmy drugim profesjonalnym (obok Groteski) teatrem lalkowym, z ta różnicą,że my nie mamy żadnych dotacji i to wstrzymuje nasz rozwój. Drugim marzeniem jest częstsza obecność w naszej siedzibie nauczycieli i pedagogów krakowskich przedszkoli i  szkół, którzy po obejrzeniu naszych spektakli przyprowadzą swoich podopiecznych do Teatru Lalki i Aktora „PAarawan”.

- Dziekuje za rozmowę.Agnieszka Maria Bocheńska.

Żródło: portal Edukacyjny Kraków, 15 listopada 2008

Panieneczka z pudełeczka

W teatrze zwykle jest tak: cicho, powaznie, uroczyscie. Kalszeć można tylko w czasie przerw (podobnie jak w filharmonii), a wiercić nie wolno sie w ogóle. Jeśli kogoś trącisz, musisz natychmiast powiedzieć „przepraszam” i najlepiej jak sie przy tym zaczerwienisz. O wychodzeniu na scene zapomnij, a na podłodze siedzieć nie ma jak, bo przecież szkodaodświętnych spodni/kosiutmu/ sukienki. No tak, ale sa teatry niezwykłe…
DLa dzieci są poduszki, do wyboru: seledynowe, czerwone lub granatowe. Doroiśli mają mniej fajnie -muszą (tymczasem) zadowolić się wygodnymi fotelami. Dzieci zazwyczaj siedzą przed sceną, choć niektóre wolą zostać z mamą czy tatą trochę z tyłu. Te, co siedzą z przodu, machają do mam i tatusiów i bardzo się wiercą. Niektóre nawet pokrzykują albo pokanuja sobie przyniesione z domu zabawki( „hm, torba żołnierzyków? wolę moją Barbie”). Jedno akurat pozuje, bo jego mama korzysta z okazji i siada na scenie, póki jeszcze spektakl się n ie rozpocznie. Uwaga, uwaga, mamo nadchodzi jakiś pan!
Panieneczka z pudełeczka
Nie Haneczka, nie Janeczka
Pan ( Antoni Mleczko, założyciel i dyrektor Teatru Lalki i Aktora PARAWAN), któremu trochę trudno jest dotrzeć na scenę, wita wszystkich bardzo serdecznie i zaprasza na bajkę („bajeczka, bajeczka”- pokrzykuje jakieś już bardzo zniecierpliwione dziecko). Dorośli robią poważne miny (wszak spektakl zaraz się zaczynie, a to jest teatr), a dzieci robią miny jak zwykle. Nagle robi sie ciemno. Jakiś chłopiec zaczyna płakać. Jakiś inny zaczyna krzyczeć: „mamo, mamo!” . Mam musi więc zrezygnować z powaznej miny oraz z teatralnych przyzwyczajeń i ciepło, choc cicho mówi „jestem, jestem” Na razie nic to nie daje, chlopiec jest nadal niespokojny, mama też zaczyna się niepokoić („hm, czy napewno dobrze zrobiłam?”). Na szczęście mamę ratuje punktowe światło, które raptem rozbłyska i kręgiem wskazuje na trzy miłe panie siedzace nad drewnianą skrzynką. Te panie to aktorki, a ta skrzynka to pudełeczko, z którego juz za chwilę wyjdzie Panieneczka. No, to bajeczka się zaczyna!
Nie Marysia, nie Wandeczka,
Nie Irenka. nie Idalka
Jedno staje się od razu oczywiste: na tej bajeczce nikt nie będzie się nudził. Są lalki, jest kot, są piosenki i mnóstwo innych atrakcji. Jest nawet koń na biegunach, na którym w pewnym momencie udaje się usiąść jednemu z małych widzów. Wprawdzie tatuś tego widza szybko zdejmuje go z konia, ale jak sie wydaje, niepotrzebnie, bo nikt tu jakoś nie strofuje śmiałka, że przeszkadza. W tym teatrze reguły zachowania są bowiem inne. Zatem:
– można sie wiercić, a nawet chodzić czy wstawać z siedzeń, jak się chce przyjrzeć czemuś pod innym kątem
– można śpiewać, jak się komuś zachce, czy to w trakcie piosenki, czy już grubo po niej (no co, może nie wszyscy zdążyli, nie?)
– można krzyknąć do mamy lub taty „zobacz kotek” albo coś innego, bo przecież  nie wiadomo, czy mama dobrze widziała
– można chrzaknąć, a nawet kichać i prychać
– można sie bardzo głośno śmiać, jak kot wyląduje na głowie tego pana,co.. też jest kotem
– można wkladać palce do buzi, otwierać szeroko buzię i tak siedzieć bardzo długo
– mozna zejść z poduszki i usiąść obok albo – zejść z poduszki i wymienić się na inną z sąsiadem, jeśli się nam znudzi ta seledynowa
– rodzice też mogą chodzić ora kucać, a niektórzy, ktorzy chcą, mogą też śpiewać (mogliby głośniej, ale nie wiadomo dlaczego nie chcą)
– można  wyjśćna chwilę i wrócić, choć szkoda opuścić jakąś scenę.
W tym teatrze, jak w bajkach, wszystko staje się możliwe.
Jak powiedzieliśmy; w tym teatrze nikt sie nie nudzi. Dzieci siedzą z otwartymi buziami, wzdychają i śmieją się bez opanowania, a dorośli… dorośli też pewnie czasem by tak chcieli (mnie się buzia raz otwarła, przepraszam, przepraszam!), ale jakoś nie mogą. Nic dziwnego, że po przedstawieniu brawa trwają długo, a niektórym dzieciom trudno jest wyjść. Tym trudniej, że miłe panie i ten miły pan, co już poszli, zostawili mnóstwo fajnych zabawek (kon na biegunach, hurra, hurra!).
Pan, który jest tu dyrektorem, chyba ma jednak jakieś wątpliwości. Zbierając poduszki, pyta więc  jednegoz  widzów niby to obojetnie: „I co, nie nudziłeś się?”. Zgadnijcie, jaka usłyszy odpowiedź.
Magda Tytuła
(mama 20-miesięcznego Joachima, który na przedstaweieniu najpierw dosłownie zamarł z zachwytu, a potem już śpiewał, kiwał się i nawet bardzo mocno gryzł ze szczęścia)  Po przedstawieniu do końca dnia „zamęczał” już nas powtarzaniem „jaleczka, ba-jeczka, jale-czka…”)

Żródło: portal Edukacyjny Kraków, 15 października 2008

Teatr Lalki i Aktora – spektakl „Śliwiakobranie”

Nieżyjący już krakowski poeta i dziennikarz Tadeusz Śliwiak napisał kilkanaście książek z wierszami dedykowanymi dzieciom, a także ukochanemu Krakowowi. Na podstawie wyboru tych wierszy powstał specjalnie napisany dla teatru „PARAWAN” scenariusz śpiewogry, w której występuje ponad trzydzieści lalek i masek wykonanych w różnych konwencjach – od pacynki po kukłę zmechanizowaną. Niezwykle kolorowy spektakl jest inscenizacją bardzo zabawnych, ale też i refleksyjnych wierszy, bogato ilustrowanych muzyką. Scenariusz i muzyka – Antoni Mleczko, scenografia – Janusz Pokrywka, reżyseria  – RafaŁ Jędrzejczyk. Występują: Joanna Bąk, Ewa Trzewicarz, Urszula Tylek, Mariusz Dąbrowski i Piotr Wojdyło. Sala teatralna Zajazdu Kościuszkowskiego ul. Bialoprądnicka 3.

Żródło: Dziennik Polski  Nr. 233, sobota-niedziela 4-5 października 2008

Zabawkowy świat zza Parawanu

Dzieci, zwłaszcza te najmlodsze, to zdecydowanie jedna z najbardziej wymagających grup odbiorców.
Jeśli aktorzy potrafią utrzymać ich uwagę przez godzionę, wywołać uśmiech, a na koniec dostana jeszcze brawa, to znaczy, że wykonali naprawdę dobra robotę. Teatr Parawan sprostał temu trudnemu zadaniu spektaklem „Panieneczka z pudełeczka”, rozpoczynając w ubiegły weekend 12. sezon teatralny. Co robią zabawki, kiedy dzieci nie patrzą na nie? Siedzą spokojnie i czekają, aż ktoś się nimi pobawi? Skądże. Kiedy tylko nadarzy sie okazja, wyruszają w pełne przygód podróże. Zeby się nie nudzić, zeby przeżyć ekscytujące chwile i poczuć się jak w bajce. Porcelanowa Lalka może zaprzyjaźnić się z mruczacym Kotem, który z kolei może się w niej zakochać. Obydwoje mogą powędrować do czekoladowego domku, w którym mieszka wesoły Gnom Paproszek z okrągłym brzuszkiem, zawodowo strzygący ślimaki. A później mogą wrócić do pokoju, spotkać piękną Dobrą Wróżkę, która spełnia wszystkie marzenia. Ołowianego Generała z całym zastępem Żołnierzykó, Pluszowego Misia – miłosnika bębnów, Konika na Biegunach i pójść z nimi na wielki bal.
Teatr Lalki i Aktora „Parawan” kolejny sezon rozpoczął w Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, gdzie działa od 1997 roku. „Panieneczkę z pudełeczka” Jana Brzechwy wyreżyserował Łukasz Wojtusik, najstarszy stażem aktor teatru, który zadebiutował jako reżyser. Muzykę napisał  Antoni Mleczko, teksty piosenek Zofia Papużanka, a scenografię zaprojektowała Anna Dyga. Kolorowe, roztańczone i rozśpiewane postaci to dla dorosłych szansa na wyprawę w kraine wspomnień z dzieciństwa, dla dzieci natomiast przyjemna podróż w świat magii zaczarowanych zabawek.
Teatr PARAWAN to druga po Grotesce profesjonalna scena, na której najmłodszy widz znajdzie dla siebie coś ciekawego. Podczas premierowego spektaklu mlodzi widzowie bawili się świetnie. Słuchali,patrzyli, a nawet śpiewali i mówili razem z aktorami. A na koniec gorąco oklaskiwali aktorów. To chyba najlpesza recenzja, bo trudno o bardziej wymagajacych krytyków niż kilkulatki.
/Aneta Zadroga/

Źródło: Gazeta Wyborcza Nr 229, wtorek 30 września 2008

„Panieneczka” inauguruje sezon

Dzisiejszą premierą „Panieneczki z pudełeczka” rozpoczyna 12. sezon Teatr Lalki i Aktora „Parawan”
działający przy Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki. Przedstawienie w reżyserii Łukasza Wojtusika odbędzie się na scenie teatru w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3  o godz. 17.00
/MAS/

Źródło: Polska Gazeta Krakowska – Puls miasta, 27-28 września 2008

Panieneczka za parawanem

Dwunasty już sezon rozpoczyna Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN” działający w krakowskim Centrum Kulktury Dworek Białoprądnicki. W nowej siedzibie w Zajeździe Kościuszkowskim (ul. Białoprądnicka 3) da w najbliższą sobotę kolejną premierę – Jana Brzechwy. „Panieneczka z pudełeczka”, jedną z najbardziej ulubionych bajek tego autora, którego 110. rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku.
Opowiada o Lali i zakochanym w niej Kocie. W zaczarowanym świecie odbędą m.in. morską podróż, znajdą się też na balu u Wróżki. Parawanową wersję bajki wyreżyserował Łukasz Wojtusik, scenografię, lalki i kostiumy zaprojektowała Anna Dyga, muzykę zaś napisał twórca tego teatru i jego szef Antoni Mleczko. Grają: Joanna Bąk, ewa Trzewicarz, Urszula Tylek i Mariusz Dąbrowski.
PARAWAN chce także w nowym sezonie wyruszyć jako scena objazdowa po miastach i miasteczkach Małopolski. Właśnie zamierza zakupić duża przyczepę, by wozić w niej m.in. scenografię, bo – jak podkreśla antoni Mleczko – najważniejsza jest magia teatru, zatem występować chcą jedynie tam. gdzie jest scena, czyli w domach kultury, a nie w salach gimnastycznych – To ma być Teatr, a nie chaltura, jaką uprawia wiele grasujących po szkołach grup – akcentuje Antoni Mleczko.
W ostatnią niedzielę grudnia „Serenadą” Sławomira Mrożka zainauguruje PARAWAN swą scenę dla dorosłych. Grać będzie zawsze w piątek o godz. 19.00. Na wystawienie „Serenady” w  wersji lalkowej mają zgodę autora oraz już gotowe lalki, arcyzabawne i faktycznie – dla dorosłych. W lutym ta miniaturowa scena, zatem grająca jedynie sztuki maloobsadowe, wystawi premierę baśni Hansa Christiana Andersena „Krzesiwo”. Bo PARAWAN to nie tylko nieduża sala, nieduża scena, ale i mały zespół, obecnie 9-osobowy, znów z lekka odmłodzony, bo kolejne osoby dostały się na studia na wrocławskie „lalki”, czyli do tamtejszej filii krakowskiej PWST. A to jedynie potwierdza dobry poziom tej sceny. Sceny, która oczywiście nadal służyć będzie głównie małym widzom. To dla nich ma w repertuarze m.in. baśń „Słowik”, śpiewogrę „Śliwiakobranie”, oraz widowisko obrzędowe „Z szopka na ten Nowy Rok!”, które wznowi w odpowiedznim czasie. I na nich czeka zawsze w niedzielę o godz. 12.00; wkrótce przygotuje 50 poduszek, by dzieci siedziały wygodnie tuż przed sceną.
Powiadamiamy zatem rodziców, by pozwalali dzieciom zaglądać za ten teatralny Parawan; wykształci w nich wrażliwość i gotowość do szukania w świecie tego co bajkowe, co piękne. /WAK/

Źródło: Dziennik Polski nr.226, piątek 26 września 2008

Dobra zabawa dla całej rodziny

Dzieci wraz z rodzicami będą mieli świetna zabawę w niedzielę w Dworku Białoprądnickim!
W samo południe w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3 odbędzie się niesamowite przedstawienie „Śliwiakobranie” w wykonaniu Teatru Lalki i Aktora PARAWAN. Najmłodsi będą na pewno zachwyceni, gdy na scenie zobaczą słonia handlującego porcelaną, przestraszonego wilka u dentysty, śpiewające żaby, kangura oraz żyrafę. To nie wszystko! Dzieci będą boki zrywać ze śmiechu na widok podwawelskiej przekupki karcącej niesfornego diabła…. Polecamy tę śpiewogrę widzom w każdym wieku../../ANIT.

Źródło: Fakt nr.34(1308) sobota- niedziela 9-10 lutego 2008

Przedstawienie w Zajeździe Kościuszkowskim
Z szopką na Nowy Rok

Opowieści o narodzinach Jezusa i śmierci Heroda przeplatanej koledami i przyspiewkami mogli wysłuchać wszyscy, którzy wybrali się na spektakl Teatru Lalki i Aktora Parawan. Na scenie pojawili sie także Rusin, Stara Baba i postać Turonia. – Pokazujemy prostych ludzi i ich proste zwyczaje – opowiadał antoni Mleczko, szef artystyczny teatru. – To widowisko obrzędowe nawiazujące do tradycji chodzenia po kolędzie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przedstawienie „Z szopką na ten Nowy Rok” oparto na tekstach z okolic Lwowa, Przemyśla, Sanoka, Rzeszowa, pochodzących z XVIII i XIX wieku. Spektakl składa się z dwóch częśći. W pierwszej występują lalkowe postacie Świętej Rodziny, króla Heroda, jego dworu, Czarownicy, Diabła i Śmierci, które przedstawiają historię narodzin Dzieciątka Jezus. W drugiej na scenę wychodzą aktorzy przebrani za wspomnianego Rusina, Babulinkę, Żyda, Żydówkę, Kolędników. - Część z  tych opowieści znałem od ojca, sam też chodziłem z szopkami po domach, kiedy byłem mały – dodał Antoni Mleczko. Pozostałą część opracował Janusz Pokrywka i on jest autorem scenoografii i reżyserem przedstawienia. W spektaklu udział biorą: Anna Makowska, Maja WOjciechowska, Łukasz Wojtusik. Muzyke opracował Antoni Mleczko. Widowisko bedzie można  obejrzeć jeszcze 6 i 27 stycznia, w sali teatralnej Zajazdu Kościuszkowskiego Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki przy ul. Papierniczej 2. /RF/

Źródło : Dziennik Polski nr.1, środa 2 stycznia 2008

Teatr Parawan ma już 10 lat

ANTONI MLECZKO, szef artystyczny Sceny Parawan – o jej dziesięcioleciu «I doczekałeś dziesięciolecia stworzonego przez siebie Teatru Lalki i Aktora Parawan – sceny niewielkiej, o bilansie – wręcz przeciwnie. – Około 800 spektakli, dla przeszło 80 tysięcy widzów, siedemnaście premier, w tym trzy wznowienia, a teraz zapraszamy na kolejną – „Śliwiakobranie”. A największy sukces? – Odpowiem osobiście – to, że spotkałem wspaniałych młodych ludzi, którzy pokochali teatr lalek. Pokazali talent, ochotę do pracy, samozaparcie i poświęcenie, wszystko oddając najmłodszej widowni. Ile osób wystąpiło za Parawanem? – 26, wielu to byli absolwenci prywatnej szkoły aktorskiej SPOT, potem zrobili dyplomy PWST, trafili do zawodowych teatrów. Aleksandra Maj gra w Białymstoku w Teatrze im. Węgierki, Krzysztof Prystupa – dziś w Grotesce, Jacek Joniec – w Ludowym. Oczywiście, wiele osób wybrało potem inną drogę; u nas realizowali swą pasję, ale zarabiać musieli np. jako kelnerki, barmani… Zakładałeś przed dekadą, mając za patrona Dom Kultury „Podgórze”, że Parawan przerwa tyle lat? – Moja wizja była bardziej optymistyczna – wierzyłem, że w ciągu paru lat będzie Parawan drugą, obok Groteski, sceną lalkową w Krakowie. Łódź ma trzy, Warszawa – cztery teatry lalek. Niestety… To może teraz, przy okazji jubileuszu… – Życzyłbym tego moim koleżankom i kolegom, którzy tworzą obecny zespół Parawanu. Bycie od lata 2006 roku pod opiekuńczymi skrzydłami u pana dyrektora Andrzeja Radnieckiego z Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” bardzo sobie chwalimy, ale jakże inne możliwości pracy dawałby status sceny miejskiej. Rozmawiałem o tym w przeszłości z prezydentem Majchrowskim, padały konkretne deklaracje… Wciąż działamy con amore, mając na wystawienie nowego spektaklu wciąż niewystarczające finanse. Ile muzyki sprezentowałeś Parawanowi? – Do wszystkich premier. Podobnie jak wiele scenariuszy. Gdybyś zadzwonił do mojej żony, to byś usłyszał coś na ten temat… Cóż, jak się ma, jak ja, szajbę na punkcie teatru lalek… Zaczynałem jako kilkuletni chłopak od chodzenia z szopką w moich ukochanych Bieszczadach, potem była Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna w Krakowie, dzięki której spotkałem autora i reżysera Zbigniewa Poprawskiego, który zaraził mnie teatrem lalek. I do dziś jestem przekonany, że nie ma nic piękniejszego, jak teatr dla dzieci. Gdy kończy się spektakl, gdy widzę rozradowane, szczęśliwe dzieciaki, to w ogóle mnie nie interesuje, że znów pracowałem za darmo, że kosztem czasu, który mógłbym poświecić czwórce moich wnuków. Bo w Parawanie jedyne pieniądze, jakie być muszą, to na wykonanie lalek, rekwizytów, kostiumów czy elementów scenografii. Jakich środków wymagałoby przekształcenie Parawanu w samodzielną scenę? – Kwota, jaką podałem cztery lata temu prezydentowi Majchrowskiemu, wynosiła 450 tysięcy; teraz pewnie musiałaby być trochę wyższa. Pozwoliłaby na utrzymanie sześcioosobowego zespołu artystycznego, dającego trzy premiery rocznie. No i pozostaje kwestia siedziby; w nowym Zajeździe Kościuszkowskim, jaki otrzymał i udostępnia nam Dworek Białoprądnicki, jest świetnie, ale to jednak nie jest sala na potrzeby teatru lalek. W niej nie da się, niestety, postawić dużych dekoracji. Niemożliwe jest granie na przykład kukłami. To miejsce na kameralne spektakle. Jesteście teatrem wojażującym? – Tak, choć przyznam się, że zdecydowanie wolę przyjmować widzów u nas. Mali odbiorcy niech się uczą, że do teatru się idzie, że to jest coś szczególnego. Jakaż może być magia teatru w szkolnej sali gimnastycznej? Żebyż tak chciały zrozumieć to nauczycielki, dyrekcje szkół… Cóż, łatwiej wpuścić do szkoły grasujących po kraju chałturników. Przecież my moglibyśmy grać codziennie, a nie tylko w niedzielne południa. W 2000 roku dotarliśmy do Chicago, dając pięć spektakli przy widowni powyżej 800 osób. Ludzie, bynajmniej nie dzieci, płakali, jak zobaczyli smoka wawelskiego, króla Kraka… Dwa lata później byliśmy też we Francji, m.in. w Paryżu. Najnowsza premiera – „Śliwiakobranie”… – Czekała od lat, miałem gotowy scenariusz i piosenki. Postanowiłem wreszcie go zrealizować, czego jako reżyser podjął się Rafał Jędrzejczyk. Tadeusz Śliwiak to był cudowny poeta i człowiek; żal, że jego twórczość idzie w zapomnienie. Zapraszacie na spektakl w tę niedzielę w południe, a plany dalsze? – Najbliższe to bajka Jana Brzechwy „Panieneczka z pudełeczka” i „Krzesiwo” Andersena, a w ogóle to mam jeszcze 11 gotowych spektakli – scenariusze, muzykę, projekty scenografii. Będę miał co zostawić mojemu następcy. Zamierzasz się wycofać?! – Myślę o tym, acz jeszcze bardziej zastanawiam się, jak przekonać stosownych decydentów, by za Parawanem dostrzegli inicjatywę, którą warto zachować dla dzieci, by te za Parawanem mogły odnajdywać „Zaczarowany lalek świat”, o czym opowiadał wystawiony w 1998 roku nasz drugi spektakl. Chciałbym wierzyć, że w sobotę przy okazji jubileuszu będzie okazja o tym porozmawiać.»

Dziennik Polski nr 286 07-12-2007 Wacław Krupiński

„Zaczarowany lalek świat”

10 lat Teatru Lalki i Aktora „Parawan” Dziesięć lat to 120 miesięcy, 43800 dni, 1051200 godzin. Dla jednych to dużo, dla innych mało. Dla twórców, a zwłaszcza aktorów Teatru Lalki i Aktora „Parawan” to ogrom pracy włożony w spektakle. «Właśnie wczoraj teatr – w nowym składzie, z nową sztuką i w nowej siedzibie – świętował swój jubileusz. Uczczono go premierą – śpiewogrą „Śliwiakobranie” do tekstów Tadeusza Śliwiaka. – Ze wzruszeniem wracam myślami do grudniowego poranka 1997 roku – mówi Antoni Mleczko, założyciel teatru. – Wtedy to święty Mikołaj dał mi w prezencie dawno wymarzony teatr. Pierwsze spotkanie chętnych do pracy w teatrze lalek odbyło się właśnie 6 grudnia. Na pierwszy ogień poszła bajka „Co się przyśniło Czerwonemu Kapturkowi”. Choć wiele osób przyszło na próbę z wątpliwościami, po dwóch godzinach wszyscy już wiedzieli, że chcą stworzyć nową, drugą w Krakowie po „Grotesce” scenę lalkową. Przez dziesięć lat istnienia „Parawanu” nie brakowało sytuacji śmiesznych czy trudnych. Na przykład w trakcie spektaklu „Zaczarowany bajek świat” grająca w nim Ania Potoniec spadła ze sceny. Rozbiła sobie głowę, ale dograła do końca. – Pamiętam, jak jeszcze we „Wrzosie” któregoś razu wysiadło nam światło – wspomina Antoni Mleczko. – Siadłem wtedy przy pianinie i to co pamiętałem, grałem z pamięci, a aktorzy dośpiewali resztę. 10 lat istnienia „Parawanu” to prawie 800 zagranych spektakli, w tym 17 premier, które obejrzało ponad 80 tysięcy widzów. Przez teatr przewinęło się 25 osób, aktorów i aktorek. W tym czasie teatr zmienił też siedzibę. Jego spektakle możemy oglądać obecnie w Zajeździe Kościuszowskim.

żródło: (fren) Polska Gazeta Krakowska nr 288 10-12-2007

W Teatrze przy ul. Papierniczej 2. Premiera bajki „Przygody Stracha Polnego” 27 marca obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Teatru. Z tej okazji Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN działający przy Centrum Kultury „Dworek Bialoprądnicki” przygotował prapremierę spektaklu Tomasza Sanowicza Przygody Stracha Polnego. Autorem scenografii, kostiumów i niezwykle oryginalnych lalek jest oczywiście Janusz Pokrywka, któremu w ich wykonaniu pomagał mistrz konstruktor Zygmunt Krynicki. To już sto dziesiąta scenografia autorstwa Janusza Pokrywki. A o czym jest najnowsza bajka teatru „PARAWAN”? Zdradzę jedynie tyle, że Strach Polny, z wiernym druhem Psem Zkulawąnogą, szukać będzie kogoś mu bliskiego. Po drodze spotka wielu przyjaciół mniej lub bardziej sympatycznych, ale – jak to w bajkach bywa – wszystko skończy się… No, właśnie. Jaki będzie finał tej strachowej wędrówki? Zapraszam do Teatru „Parawan”./…

Dworzanin Magazyn Kulturalny Nr 4 Kraków, wiosna 2007

Co jest za tym PARAWANEM Najmłodsza scena dla dzieci w nowej siedzibie. Teatr Lalki i Aktora PARAWAN, najmłodsza scena lalkowa Krakowa, obchodzi w tym roku 10-lecie. Niegdyś, związana z Domem Kultury Podgórze, od ponad roku działa w ramach Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” – niezmiennie natomiast stoi na jej czele kompozytor Antoni Mleczko, bo też ów teatr to jego dzieło. I właśnie Antoni Mleczko zaprasza na inaugurację nowego sezonu – w tę niedzielę o godz. 15 w Dworku Białoprądnickim pokaże Przygody Stracha Polnego Tomasza Sanowicza – wstęp wolny! Natomiast tydzień później, także o 15, ale już w swojej siedzibie w piękniej klimatyzowanej sali teatralnej w odrestaurowanym Zajeździe Kościuszkowskim (ul. Białoprądnicka 3, czyli tuż obok) najnowszą, czternastą już premierę – Słowika Andersena, w reżyserii Bogusława Fronia. Zasługuje ten teatr dla najmłodszych, ale i uczniów z klas I-IV, na uznanie; wszak działa głównie con amore, siłą woli swego szefa, który, można się domyślać pisze muzykę do kolejnych spektakli, z miłości do sztuki i dzieci. Jak mówi, mógłby jego „teatr w walizce” i więcej grać, i częściej odwiedzać przedszkola, szkoły, domy kultury, tyle, że przeszkód na tej drodze nadto wiele. A i tak dał PARAWAN w ciągu tych lat ponad 800 uroczych spektakli, które zobaczyło ok.80 tysięcy widzów, także w USA i Paryżu. W grudniu PARAWAN zaprosi na Śliwiakobranie, czyli przywoła, w formie śpiewogry piękne wiersze nieżyjącego już Tadeusza Śliwiaka. Od 7 października liczący dziewięcioro aktorów PARAWAN zaprasza zawsze w niedziele o godz. 12. Będą bajki, ale i spotkania edukacyjne, które pozwolą zobaczyć, co jest za tym PARAWANEM.

(WAK) Dziennik Polski Nr 220, czwartek 20 września 2007

Nowa scena Parawanu w Zajeździe Kościuszkowskim.

Lalkowe przedstawienie opowieści o słowiku. W Chinach, jak zapewne wiecie, cesarz jest Chińczykiem i wszyscy, którzy go otaczają też są Chińczykami. Ta historia, którą wam opowiemy, wydarzyła się bardzo dawno, dawno temu -właśnie w Chinach. Tak rozpoczyna się baśń Hansa Chrystiana Andersena „Słowik”, której premiera odbędzie się w najbliższą niedzielę na scenie Teatru Lalki i Aktora „Parawan”. Najmłodszy, lalkowy teatr Krakowa inauguruje działalność w nowej siedzibie, w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3. To już dziesiąty, jubileuszowy sezon „Parawanu” i kolejna, piętnasta premiera. Autorem adaptacji, tekstów piosenek i scenografii jest Piotr Augustynek. Muzykę skomponował Antoni Mleczko. Spektakl wyreżyserował Bogusław Froń. Wprawdzie w nowej siedzibie teatru aktorzy czują się już jak na „starych śmieciach”, ale wciąż nie mogą uwierzyć, iż ta wspaniała scena należy do nich. W pięknie odrestaurowanym Zajeździe Kościuszkowskim, w piwnicach, znalazła miejsce kameralna, ale bardzo nowocześnie wyposażona sala teatralna oraz niezbędne zaplecze do działalności lalkowej sceny. „Parawan” od czerwca 2006 roku działa w strukturze organizacyjnej Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, którego dyrekcja sprawiła ten piękny prezent na 10-lecie teatru. „Słowik” Andersena należy do najbardziej znanych i lubianych baśni dziecięcych, która doczekała się wielu inscenizacji i jest stałą pozycją repertuarową lalkowych teatrów. W „parawanowej” wersji debiutują w zespole: Joanna Bąk i Kamil Gajdek, którym partnerować będą: Katarzyna Ignatiuk, Anna Makowska i Tomasz Tomczuk. Przesłaniem przedstawienia są słowa piosenki Słowika: „Spójrz wkoło na świat, na ludzi jak brat. Możesz szczęście mieć, musisz tylko chcieć”. (MAS)

Gazeta Krakowska nr 227, Tydzień, piątek 28 września 2007

Nowa Scena Parawanu

Najmłodszy, lalkowy teatr Krakowa inauguruje działalność w nowej siedzibie, w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3. «W Chinach, jak zapewne wiecie, cesarz jest Chińczykiem i wszyscy, którzy go otaczają też są Chińczykami. Ta historia, którą wam opowiemy, wydarzyła się bardzo dawno, dawno temu – właśnie w Chinach. Tak rozpoczyna się baśń Hansa Chrystiana Andersena „Słowik”, której premiera odbędzie się w najbliższą niedzielę [30.09] na scenie Teatru Lalki i Aktora „Parawan”. Najmłodszy, lalkowy teatr Krakowa inauguruje działalność w nowej siedzibie, w Zajeździe Kościuszkowskim przy ul. Białoprądnickiej 3. To już dziesiąty, jubileuszowy sezon „Parawanu” i kolejna, piętnasta premiera. Autorem adaptacji, tekstów piosenek i scenografii jest Piotr Augustynek. Muzykę skomponował Antoni Mleczko. Spektakl wyreżyserował Bogusław Froń. Wprawdzie w nowej siedzibie teatru aktorzy czują się już jak na „starych śmieciach”, ale wciąż nie mogą uwierzyć, iż ta wspaniała scena należy do nich. W pięknie odrestaurowanym Zajeździe Kościuszkowskim, w piwnicach, znalazła miejsce kameralna, ale bardzo nowocześnie wyposażona sala teatralna oraz niezbędne zaplecze do działalności lalkowej sceny. „Parawan” od czerwca 2006 roku działa w strukturze organizacyjnej Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, którego dyrekcja sprawiła ten piękny prezent na 10-lecie teatru. „Słowik” Andersena należy do najbardziej znanych i lubianych baśni dziecięcych, która doczekała się wielu inscenizacji i jest stałą pozycją repertuarową lalkowych teatrów. W „parawanowej” wersji debiutują w zespole: Joanna Bąk i Kamil Gajdek, którym partnerować będą: Katarzyna Ignatiuk, Anna Makowska i Tomasz Tomczuk. Przesłaniem przedstawienia są słowa piosenki Słowika: „Spójrz wkoło na świat, na ludzi jak brat. Możesz szczęście mieć, musisz tylko chcieć”. Teatr Lalki i Aktora „Parawan” zaprasza w niedzielę na godzinę 15 do swojej siedziby przy ul. Białoprądnickiej 3.» „Nowa scena Parawanu w Zajeździe Kościuszkowskim” (MAS)

źródło: (fren) Polska Gazeta Krakowska nr 288 10-12-2007

Z szopką na ten Nowy Rok! …

” Latem 2002 roku, kiedy zbliżał się jubileusz 5-lecia Teatru Lalki i Aktora „PARAWAN” postanowiłem przypomnieć szerszej publiczności moją „sanocka” szopkę. Los raz jeszcze upomniał się o tamte lwowsko-galicyjskie jasełka. I była to naprawdę ostatnia okazja aby je zapisać. Mam w swoim domowym archiwum jedyny egzemplarz „sanockiej” szopki napisany przez mojego śp. Tatę. Zdążył ją spisać na kilka miesięcy przed śmiercią. Nie doczekał premiery, chociaż „parawanowa” inscenizacja jej fragmentów była Mu dedykowana. Widowisko pod tytułem Z szopką na ten Nowy Rok! , które z początkiem grudnia 2006 roku wznawia Teatr Lalki i Aktora „PARAWAN”, powstało na podstawie tekstów i melodii z mojej „sanockiej” szopki, a także licznych fragmentów bożonarodzeniowych zwyczajów z okolic Przemyśla, Rzeszowa a także Lwowa. Scenariusz pisałem wspólnie z Januszem Pokrywką, moim przyjacielem, plastykiem, autorem, scenografem i reżyserem. To z jego „podrzeszowskich” jasełek zaczerpnięta została postać niezdarnego, sympatycznego kolędnika – Turonia, który rozśmiesza małych widzów. Nie będę wymieniał wszystkich postaci naszej szopki. Zapraszam do teatru na spektakl. Bożonarodzeniowe przedstawienia są bardzo chętnie wystawiane przez teatry zarówno lalkowe jak i dramatyczne. Szopka, jasełka – to żelazna pozycja repertuarowa każdej liczącej się sceny. To spektakl na lata, po który chętnie sięgają zarówno wybitni twórcy, jak i początkujące, amatorskie grupy teatralne./…/ Przedstawienia szopkowe, które dzisiaj spotkać można jeszcze w niektórych regionach Polski, wywodzą się ze zwyczajów świąt Bożego Narodzenia, w tym zwyczaju wystawiania w kościele jasełek w okresie od Bożego Narodzenia (25 grudnia) do święta Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego). Za twórcę tych przedstawień uważany jest św. Franciszek z Asyżu. Do Polski „sprowadzili” w XII wieku z Włoch franciszkanie./../ Teksty jasełek, pisane najczęściej w gwarze, w większości anonimowe, przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Często bywają uaktualniane i odnoszą się do najnowszych wydarzeń. Najbardziej znaną polską, literacką wersją jasełek jest napisane przez Lucjana Rydla Betlejem polskie, często wystawiane na naszych scenach. Zapraszamy do Teatru Lalki i Aktora „PARAWAN” na premierowe wznowienie widowiska obrzędowego Z szopką na ten Nowy Rok! Niedziela 10 grudnia 2006 r.”

Dworzanin Magazyn Kulturalny Nr 3 Kraków, zima 2006

Parawan wraca po rocznej przerwie

Po rocznej przerwie, pewnie ku radości małych widzów, wznawia działalność, już jako Teatr Lalki i Aktora Parawan, najmłodsza scena lalkowa Krakowa. Od czerwca działa w strukturze organizacyjnej Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” i tam też, do dworku przy ul. Papierniczej 2, zaprasza na spektakle. Z dawnego Parawanu udało się zachować scenografie, lalki oraz część kostiumów do dwóch spektakli granych wcześniej, jeszcze w kinie „Wrzos”. Ot, takie symboliczne „wiano”, które teatr wniósł pod nowy dach. Miło zatem, że znów działa. Wszak to już dziesiąty rok… A dał Parawan w tym czasie jedenaście premier, z którymi i do dzieci za ocean powędrował. I do Paryża. Acz główne szlaki tego „teatru w walizce” wiodą przez przedszkola, szkoły, domy kultury. To w sumie ponad 500 spektakl, które zobaczyło 85 tysięcy młodych widzów. A teraz pora na premierę w nowej siedzibie; będzie to przedstawienie oparte na ludowym moralitecie z okolic Rzeszowa – „O tym jak Jasiek diabła spotykał” w reżyserii Janusza Pokrywki. Pokazane zostanie już w tę niedzielę o godz. 15 Rolę Jaśka zagra Katarzyna Ignatiuk związana z Parawanem od pięciu lat. W postać Diabła wcieli się Anna Makowska, która, podobnie jak Ewa Trzewicarz w roli Narratora i Zbója, debiutuje na lalkowej scenie. W grudniu Parawan wznowi widowisko obrzędowe: Z szopką na ten Nowy Rok. Czeka również na podpowiedzi od dzieci, i na propozycje od młodych twórców: reżyserów, scenarzystów, scenografów. Acz twórca teatru – Antoni Mleczko pomysły i plany ma i na dalsze sezony. Będą opowieści Przygody Stracha Polnego, i Andersenowski Słowik, i Bajka o rybaku i złotej rybce, i… A na razie zabierzmy dzieci na opowieść o tym, jak to O tym jak Jasiek diabła spotykał.» „Scena dla dzieci wróciła po przerwie”

(KR) Dziennik Polski Nr 215/14.09.06 15-09-2006*** Kraków.

Smok Nad Sekwaną. Dla dzieci Polonii.

…W niedzielę 8-osobowy zespół Parawanu wyjeżdża do Francji. W Instytucie Polskim w Paryżu da trzy przedstawienia, a następnie pojedzie do miejscowości Dammarie les Lys na zaproszenie tamtejszej Polonii. W polskiej szkole zaprezentuje przedstawienie „O tym jak szewczyk Skuba smoka pokonał”. Spektakl będzie wielkim świętem teatru z prezentacją lalek i tego, co dzieje się za kulisami. W wieczorze legend i piosenek o Krakowie uczestniczyć będą zarówno krakowscy aktorzy, dzieci z polskiej szkoły i ich rodzice.

Gazeta Krakowska – Echo Krakowa Nr 239, sobota 12 października 2002 r.